Kazanie ks. Proboszcza 8.11

                                    32   NIEDZIELA  ZWYKŁA                                     08.11.2020r.

                                                        VCS

            1. „To jest wojna”, mówią lekarze o pandemii. „To jest wojna” , wypisane jest na transparentach demonstrantów na ulicach. „Trwa wojna i to światowa”, powtarza wielokrotnie papież Franciszek. To jest wojna, choć wygląda inaczej niż dawne wojny, choć przecież i dziś zdarza się, że na świecie walczą żołnierze w krwawych starciach. Życie polityczne coraz bardziej przypomina wojnę z posyłaniem w bój zwolenników danych poglądów. Jak to na wojnie: generałowie nie liczą się z ofiarami wśród szeregowych. Oni są po to, by ginąć i zabijać się nawzajem. Cena nie jest ważna, byle wygrać i unicestwić wrogów. Nie trzeba czołgów, bomb i karabinów, wystarczy powtarzane bez ustanku hasło proste i wulgarne: WYPIE… To kryje złego ducha każdej wojny: nienawiść, która wyklucza, nie może znieść inności, albo ja albo on, razem nie możemy żyć w tym samym miejscu ziemi i na tej ziemi nie ma miejsca dla wrogów. Tak można wołać do jednego człowieka i do całego narodu. Tak można wołać do Boga. Bóg musi umrzeć, by mógł żyć człowiek, głosi modna filozofia. Nienawiść, która przekreśla innych w prostym: WYPIE… to demon każdej wojny. 

            2.  Wszyscy mamy świadomość, że coś złego dzieje się w świecie i ze światem. Mówimy, że chyba świat się kończy. Ewangelia faktycznie w kolejne niedziele kończącego się roku faktycznie będzie rozjaśniać Bożym światłem ÓW KONIEC. Dziś słuchaliśmy, że to nie koniec się zbliża, ale przychodzi Pan do Swej własności, Bóg do Swoich dzieci i stworzeń. Obrazem nie jest straszny koniec, ale radosna uczta weselna, dokończenie wielkiego dzieła Bożej miłości. Ktoś powie, że chyba ta Ewangelia mówi o jakimś innym świecie, nie naszym, gdzie ludzie tłumnie domagają się aborcji Jezusa, a uważający się za wierzących każde z przykazań: i nie zabijaj, i nie cudzołóż, i nie kradnij, uważają za gwałt na wolności i krzyczą NIE.

            Jednak i ten obraz weselny ma swoją mroczną chwilę. Wszystko dzieje się w nocy, w trudnym czasie oczekiwania, którego szczytem jest zaśnięcie wszystkich dziesięciu panien. Zasypiają i mądre, i głupie. Noc ogarnia wszystkich bez wyjątku. Przyjście Pana, który dokończy Swe dzieło miłości i zamieni wszystko w radosną ucztę weselną, poprzedza trudna chwila wejścia w noc i powszechna słabość zaśnięcia, której nikt nie uniknie. Tak bardzo pasuje to do tego, co przeżywamy: tej nocy bezbożności, gdy człowiek śpi, jakby utracił całą świadomość i przytomność umysłu, i przestał żyć naprawdę, a żyje tylko pozornie. Jakby Bóg opuścił świat, jeżeli jest to nieskończenie daleko.

            3. Przebudzenie w środku nocy pokazuje, które panny są mądre, a które głupie. A my pytamy, czym jest ten zapas oliwy, który zadecydował o mądrości i głupocie. Długo wydawał się nieprzydatny. Kobiety mądre były jak głupie i dźwigały dodatkowe naczynie z oliwą. Obie ręce miały zajęte, gdy inne miały tylko lampę. Może się nawet śmiały, po co to niesiecie bez sensu. Mądre jak głupie trudziły się niepotrzebnie. Co rozstrzyga o tym, czy jesteśmy mądrzy czy głupi? Z pomocą przychodzi II czytanie (słowo wyjaśnia słowo), gdy św. Paweł pisze o nadziei: „byście nie trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak ci, którzy nie mają nadziei.” Odpowiedź to BRAK NADZIEI. Nie ludzkiej nadziei, gdy mówimy: jakoś to będzie. Jak wmawianie umierającemu: będzie dobrze, nie martw się. Nadzieja, która jest kłamstwem i faktycznie matką głupich, jest złudzeniem, mrzonkami. Ale jest nadzieja, którą daje Bóg nie słowami, ale faktem: „Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał.” Dziś myślenie o śmierci i o życiu po życiu wydaje się czymś chorym i nienormalnym. Tak jak nienormalny był ciężar dodatkowego naczynia z oliwą. Dziś śmierć jest tematem tabu, a to, co nas czeka po niej, nie ma odpowiedzi lub jest taka: NIC O TYM NIE WIEMY. Nawet tak mówią wierzący w Jezusa, który przeszedł przez śmierć i żyje zmartwychwstały. Kto doświadczył bliskości Jezusa, wie co jest poza śmiercią.

            4. W tym czasie troska o życie po śmierci jest lekcją miłości sięgającej poza śmierć. Poczuł to ten, kto przekroczył tylko ludzkie znaki pamięci: kwiatek, znicz i tym podobne. Kto poczuł więź ze zmarłymi, których kocha, którym ofiarował modlitwę, komunię, dar odpustu. Nasi bliscy wyjeżdżali za wielką wodę w inny świat. A jednak wiedzieliśmy, że są, a oni pracowali także dla dobra nas tutaj. Między życiem na ziemi a wiecznością jest wielka woda nadziei. Wtedy już wiemy i czujemy NADZIEJĘ OD BOGA i wiarę, która ma nadzieję. To wiara, która widzi poza śmierć, widzi przez bliskość i komunię z Jezusem, który umarł i zmartwychwstał, i żyje na wieki.

            Ta nadzieja pozwoli nam nie bać się nawet mrocznej nocy, nie bać się bezbożności i jej krzyków. Samemu nie żyć fałszywą i beznadziejną wiarą, która innych wyklucza, przekreśla, nienawidzi. I mówi choć jednemu człowiekowi: nie chcę cię widzieć, przekreślam twoje istnienie. Nadzieja od Boga, która widzi poza śmierć, nauczy nas życia i to ona jest prawdziwą mądrością życia. A w wojnie, która trwa, nigdy nikogo nie zabijemy nawet złym słowem, a będziemy dawać życie. Jak bohater filmu Przełęcz Ocalonych. To film o żołnierzu, który nigdy nie wziął do ręki karabinu i jako sanitariusz tylko ratował życie rannych żołnierzy.  Swoich i wroga. 

 662 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj