Kazanie ks. Proboszcza 20.12.2020

                                           4  NIEDZIELA  ADWENTU                                 20.12.2020r.

                                                              VCS

            1.  Maryja nie wygląda w Zwiastowaniu na patronkę adwentu. Jest nieprzygotowana i zaskoczona, i nie rozumie, o czym mówi anioł Gabriel.  Tak można streścić jej reakcję: „Ona zmieszała się na te słowa…”. Pierwsze słowo Gabriela, które tłumaczymy: „bądź pozdrowiona”, to greckie haire, oznacza bardziej raduj się, bądź szczęśliwa. Zapewne Maryja nie czuła żadnego szczególnego szczęścia. Był dzień jak co dzień. Nic nie wiemy o wcześniejszym życiu Maryi prócz tego, że było zwykłe.  Fakt, że była po pierwszej części ślubu z Józefem, o tym mówi. Tak jak wszystkich innych kobiet drogą jej życia było zostać małżonką i matką. Nie było życia zakonnego i żadnej możliwości, by kobieta mogła żyć niezależnie. Maryja idzie najbardziej normalną drogą. Gdyby anioł powiedział: będziesz szczęśliwa z Józefem, to byłoby choć trochę jasne, ale „pełna łaski” jest niepojęte. Zapewne byłaby zaszokowana, gdyby wtedy mogła zobaczyć wszystkie obrazy i figury, które jej przez całą historię postawiono, często ociekające złotem, ozdobami. I byłaby zdziwiona, gdyby poznała wszystkie tytuły i łaski, które my w Niej widzimy: od Niepokalanie Poczętej, Królowej, Mistrzyni, Gwiazdy, po  Matkę Boga, Ona, która pewnie w całym swoim życiu nie nosiła żadnej ozdoby ze złota czy innej biżuterii, bo należała do ubogiej części ludności.

Miłość Boża może być tak bardzo ukryta, że nawet Maryja nic o tym nie wie. Nic nie widzi i nie rozumie.

            2. Może zatem nie należy się dziwić, że my ludzie tak bardzo mało wiemy o miłości Boga, tak mało jesteśmy wdzięczni, tak mało doświadczamy radości z tego, jak jesteśmy obdarowani? Może sam Bóg jest winien, że nie rozwinął działu reklamy i promocji swojej łaski i miłości? I może dlatego ludzie żyją, jakby jej nie było, skoro nawet Maryja wydaje się być całkowicie zaskoczoną. Mało tego, to wcale w tej chwili się nie zmieni. Maryja zostanie przeniknięta niewyobrażalną radością i poznaniem łaski Boga, ale nie teraz. Zwiastowanie nie kończy się radosnym Magnificat. Na to musi poczekać jeszcze kilka dni w innym domu, w oddalonym prawie 100 km domu Elżbiety. Teraz Maryja pozostaje wstrząśnięta i przejęta. Nie wie, co ją czeka. I choć zaufała, choć wyraziła zgodę, to jest pełna bojaźni wobec tajemnicy tego, co się dzieje. Nie mogła już poznać, że w tej właśnie chwili stała się matką. To także pozna dopiero za kilka dni ze słów Elżbiety. I ten wybuch radości za kilka miesięcy zamieni się w trudny i niepewny czas, gdy mąż Maryi będzie musiał się zmierzyć z jej brzemiennością, a ona nie wie, czym to się skończy.

            3.  Niesamowite jest przenikanie się ciemności i światła. To ciemności i lęki stają się drogą do światła i radości. Jezus, Syn Boży, był poddany ciemności. Przeżywał pokusy, nie wiedział, kiedy Ojciec ustanowił dzień ostateczny, czuł się opuszczony i samotny w Ogrojcu i na krzyżu. Kto odrzuca ciemności, kto chce żyć tylko w świetle, nie wierzy, że Bóg z ciemności uczynił zasłonę swego przychodzenia, nie zażyje światła prawdziwej radości. Często dziś małżeństwa rozpadają się przy pierwszej poważnym kryzysie.  Są więzami tylko na dobre, tylko w powodzeniu, tylko w radości, tylko w świetle. Szybko okazują się fałszywe. A człowiek szuka w nich siebie samego i własnej przyjemność. Chyba nikt nie chciałby przysięgi małżeńskiej: ślubuję ci wierność i miłość do najbliższej okazji zdrady, do choroby, dopóki będzie nam razem dobrze i miło lub do chwili, gdy poznam twoje słabości. Jest cierpienie, jest ciemność i pewien ból, bez którego nie ma prawdziwej miłości, ani żadnej bliskości.

Kto do tego nie jest zdolny, nie jest zdolny by kochać i ludzi, i Boga. Nie jest zdolny kochać także siebie.

            4. Ta prawda dotyczy dziś szczególnie Kościoła. Mamy teraz falę apostazji, czyli odejścia z Kościoła. Formalnej i nieformalnej. Chcemy Kościoła tryumfu i światła, cudownych księży i jeszcze cudowniejszych biskupów. Takiego Kościoła nie ma, nigdy nie było i nie będzie. Jezus założył Kościół z grzeszników i dla grzeszników. Niezwykłą myśl zawiera nowy list papieża Franciszka na Rok Św. Józefa: „Zbyt często myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie, podczas, gdy w istocie większość jego planów jest realizowana poprzez nasze słabości i pomimo nich… Jeśli taka jest perspektywa ekonomii zbawienia, to musimy nauczyć się akceptować naszą słabość z głęboką czułością. Zły sprawia, że patrzymy na naszą kruchość z osądem negatywnym, podczas gdy Duch z czułością wydobywa ją na światło dzienne. Czułość jest najlepszym sposobem dotykania w nas tego co w nas kruche. Wskazywanie palcem i osąd, który stosujemy wobec innych, są bardzo często oznaką naszej niezdolności do zaakceptowania własnej słabości.” Tej czułości wobec ludzkiej słabości mamy się uczyć wszyscy, począwszy od kapłanów. Anegdota, a trochę prawda, mówi, że kiedy ksiądz narzeka na wiernych, to jest duszpasterstwo, a kiedy wierni narzekają na księdza, to jest antyklerykalizm. Tylko Bóg i Jego Duch może nas nauczyć czułości wobec słabości bliźnich i swojej własnej. Ta czułość ma imię cierpliwość. Łaski cierpliwości z serca Boga mają przyjmować i uczyć się kapłani wobec wiernych, małżonkowie wobec siebie, rodzice wobec dzieci, starsi wobec młodych i odwrotnie młodzi wobec starszych.

5. Maryja, która nie bała się ciemności niezrozumienia, lęku, będzie blisko nas w tej szkole. Ona była cierpliwa wobec siebie, wobec działania Boga, wobec Józefa, który długo nie widział wyjścia, Ona jest naszym światłem. Z nową nadzieją prośmy o cierpliwość wobec słabości swoich i bliźnich, słabości w Kościele i słabości ludzi bezbożnych.

Prośmy o cierpliwość od Boga i czułość na wzór Boga. Byśmy mogli doświadczyć radości z czułości przebaczenia w dobrej spowiedzi, radości z pojednania przy stole wigilijnym, radości dobrych życzeń dla każdego człowieka i sąsiada, i polityka, i demonstranta spod znaku pioruna.

 670 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj