Kazanie ks. Proboszcza 31.01

                                        4  NIEDZIELA  ZWYKŁA                                      31.01.2021r.

                                                         VCS

            1. Najczęstsza intencja mszalna to modlitwa za zmarłych. To jedyna forma naszego kontaktu z tym co czeka człowieka po śmierci. Modlitwa za zmarłych, wypominki z ciągiem imion przodków, troska o grób, może pisanie testamentu to jedyne takie chwile pytania o życie po życiu. Choć dotyczy to innych i nie jest pytaniem co mnie samego czeka za po śmierci. Wielu uznaje to pytanie za szkodliwy stres, straszenie i nie powinno się go zadawać wcale. Budzić w nas jakieś depresyjne stany. Nie po to przychodzę do kościoła by mnie ktoś straszył śmiercią a jeszcze bardziej tym co mnie po śmierci czeka. Jednak choć tak wiele jest w naszym myśleniu pychy, że ja jestem dobrym człowiekiem, nie grzeszę i nawet sądu Boga się nie boję, wiele jest zwątpienia i niewiary czy w ogóle coś nas tam czeka. Teorii, że opowieści o wiecznej nagrodzie i karze to księżowskie chwyty by trzymać ludzi w szachu. A jednak nie przestajemy się modlić za naszymi zmarłymi nawet wiele lat po ich śmierci. I przy całej pewności siebie, że ja wiem najlepiej boimy się powiedzieć, że czas oczyszczenia i pokuty naszych zmarłych się skończył i nie ma sensu się modlić. I nie wiemy czy są już w pełni szczęśliwi w Bogu czy też jeszcze nie.

            2. Niezwykły jest początek dzisiejszej Ewangelii: „Zdumiewali się Jego nauką, uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę…” W Jezusie i w Jego nauce było coś niesamowitego. Nie chodził o ludzką władzę, władzę króla, polityków, bogaczy, żołnierzy, nawet nie o władzę religijną. Jezus nie rozkazuje a zaprasza, nie ma armii i policji, nie stosował kar, nie chciał władzy politycznej i finansowej. Nie chciał nawet władzy religijnej, gdy prosił o ufność i wiarę nie o ślepe posłuszeństwo. I godził się, że ludzie Go nie słuchają i Mu się sprzeciwiają, że wielu odchodzi a nawet bliscy Go zdradzą. Jednak wszyscy, którzy Go widzieli i słuchali mieli poczucie, że jest w Nim tajemnica, jest w Nim władza i moc dzięki, której świat istnieje, i dzięki której świat będzie Królestwem Bożym. I nie chodziło o cuda. Cuda potrafi robić nawet diabeł. Chodziło o prawdę, o naukę, która z Jezusa promieniowała. Na pewno wtedy nie byli świadomi, że widząc Jezusa widzą wieczność, widzą Boga od którego wszystko się zaczyna i do którego zmierza. Choć śmierć i zmartwychwstanie były przed nimi. Nie widzieli jeszcze jasno całej prawdy, która przyszła na świat w Jezusie. Jak i my nie widzimy jasno kiedy troska o los zmarłych otwiera nas na wieczność.

            3. Trudno sobie wyobrazić nasze spotkanie z Bogiem już w wieczności. W I czytaniu mamy doświadczenie Izraela po wyjściu z Egiptu, gdy widzieli trupy żołnierzy egipskich. Bliskość Boga wydaje się groźna i Mojżesza w imieniu ludu prosi: „i niech już nie widzę wielkiego ognia, abym nie umarł.” I nie jest to prawda Starego Testamentu. W Nowym Testamencie wiele razy padają słowa podobne jak z listu do Hebrajczyków: „Bóg nasz jest ogniem pochłaniającym.” Wizja Boga jako niegroźnego dziadka, lub dalekiej i mglistej istoty to fałszywe wytwory ludzkiej mentalności. Tak samo jak wizja Boga jako ślepego losu, który rozdaje na lewo i prawo cierpienia i klęski. Człowiek potrzebuje drogi i łaski by mógł zbliżyć się do Boga. Gdy robi to robić sam nie tylko jest w błędzie lecz w stanie pychy. Jest jeszcze ktoś inny, kto robi wszystko byśmy nie poznali prawdy o Bogu. W  Ewangelii Jezus egzorcyzmuje, usuwa złego ducha z człowieka opętanego. Duch nazwany jest nieczystym nie przez to, że kusi człowieka do grzechów seksualnych lub nawet innych grzechów. Nieczystość oznacza najgorsze zabrudzenie prawdy, widzenie Boga w złym świetle istoty, która utraciła Boga na zawsze. Diabeł nie jest ateistą lecz widzi Boga fałszywie jako niepotrzebnego, szkodliwego, jako ciężar dla życia: „Przyszedłeś nas zgubić.”

4. To jest wiara na której zbudowane jest piekło. Widzenie Boga, które zamiast uszczęśliwiać rodzi cierpienie i lek, ucieczkę i wstręt. Dziś tą wizją jest opętany nie jeden człowiek ale cywilizacja i kultura. Nawet wierzący mówią: nie potrzebuję Boga, niech będzie daleko, gdy będzie blisko przekreśli moje życie, wolność, szczęście. To demoniczne kłamstwo powtarzane jest bez przerwy. Dziś mamy zapytać czy moja wiara daje mi radość z bliskości Jezusa. Choć odrobinę zachwytu i zdumienia Jego osobą i nauką. W Jezusie poznajemy kim jest Bóg, Jego Ojcowską miłość i moc. W Jezusie poznajemy czym jest wieczność, radość bliskości i komunii z Bogiem na zawsze. Jeżeli tej radości w nas nie ma to potrzebujemy i my egzorcyzmu wypędzenia ducha nieczystego. Czy dziś przeżywam radość z bliskości Boga tu na Eucharystii, gdy słuchamy Jego Słowa, radość z komunii? Radość ze wspólnoty wiary, z moją rodziną, parafią i całym Kościołem. Czy jest promyk radości w naszej modlitwie, w tym, że codziennie mogę wszystko zaczynać i kończyć z Bogiem. Prawdziwa wiara prowadzić do radości z bliskości Boga. Prośmy Jezusa, który jest jedyną drogą do Boga by wyprowadził nas z mroków kłamstwa ducha nieczystego. Z obojętności na Boga, leku przed Nim, spychania na margines życia. Kto dziś przeżywać radość z bliskości Boga już ma zapowiedź czym kiedyś będzie nasze szczęście na wieki.

 369 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj