Kazanie ks. Proboszcza 27.06

                                      13  NIEDZIELA  ZWYKŁA                                 27.06.2021r.

                                                          VCS

         1. Narzekamy na niesprawiedliwość w naszym świecie, że wszędzie rządzą układy, a normalny człowiek jest na straconej pozycji w sądach, w urzędach, w szpitalach. Nie ma sprawiedliwości, gdy ludzie nieprawi, nieuczciwi odnoszą sukces, a uczciwi klepią biedę. Są rodzice, którzy wyrzucają sobie, że nauczyli dzieci zasad; nawet Dekalogu: nie zabijaj, nie kłam, nie kradnij, bo są na straconej pozycji w wielkim wyścigu szczurów. Nie ma sprawiedliwości! – to najczęstszy zarzut, jaki mamy wobec życia, świata, innych ludzi, a nawet Boga, bo to On jest autorem tego świata. Nie starcza nam już sił na przemyślenie prawdy z Księgi Mądrości: „Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się z zagłady żyjących.” Często wiara w Boga polega na tym, że czynimy z Niego przysłowiowego chłopca do bicia i kozła ofiarnego. Kiedyś wielki mistyk pisał, że ludzie traktują Boga jak dojną krowę, która służy do zaspokajania ich potrzeb. Dziś jest to już nieaktualne, bo swoje potrzeby chcemy załatwiać sami i swoimi sposobami. Pandemię mają pokonać szczepienia, burze i pożary ubezpieczenia i państwo, dobre i radosne życie mają nam dać pieniądze. Sami radzimy sobie z wszystkim bez Boga i bez Jego Łaski. Jednak, gdy cała ta ludzka konstrukcja się rozsypuje, gdy ludzka władza, siła, postęp okazują się bezskuteczne, wtedy potrzebujemy Boga, by na niego zwalić zło i porażkę człowieka. Mamy nowe powiedzenie: ojcem sukcesu jest człowiek, a ojcem porażki jest Bóg. To ostatni akord powierzchownej wiary, jedynie do czego można potrzebować Boga, by na Niego zwalić całą winę i odpowiedzialność za wszelkie zło. Pycha zawsze poprzedza upadek i niewiele da zwalanie winy na Boga, zwalanie winy na innych, na niesprawiedliwy świat. Bo prawda jest przeciwna: „A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.”

         2.  Jednak dzieje się też odwrotnie. To innych dotykają nieszczęścia i burze, inni cierpią i przeżywają życiowe klęski: pożary, trąby powietrzne, nieszczęścia wojen, skrajnej biedy, utraty domu, ojczyzny, zdrowia i całego dorobku życia. Wtedy nie mówimy, że to jest niesprawiedliwe, że inni cierpią, inni przeżywają wielkie zło, inni, a nie my. Może dlatego tylu gapiów gromadzi się wokół ofiar wypadków. Nie pomogą, a raczej przeszkadzają lub nagrywają czyjeś nieszczęście, by potem wrzucić je do sieci. Dziś można oglądać tyle różnych nieszczęść w bezpiecznej odległości na ekranie, siedząc wygodnie w fotelu. Nieszczęście innych dobrze się sprzedaje. Jak alkohol podnosi nastrój. Wtedy mamy to poczucie, że zło dotyka innych, a nie nas. I nie wydaje się nam to  niesprawiedliwe. A jednak to są właśnie chwilę próby i sądu, czy my sami jesteśmy sprawiedliwi. Można w życiu przyjąć postawę obojętnego obserwatora czyichś nieszczęść. Satysfakcji, że mnie to nie spotyka. Dlatego dziś w II czytaniu św. Paweł zachęca bogatą gminę w Koryncie do ofiarnego wsparcia zbiórki pieniędzy na cierpiącą biedę gminę w Jerozolimie. Nie obojętność, nie chora satysfakcja, że nas to nie dotyka, nie fałszywe sądy: pewnie sami są sobie winni, ale prawdziwa sprawiedliwość: „Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawić ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość.” Czynić sprawiedliwość, to droga prawdziwa, nie narzekanie, że jej nie ma, nie frustracja na niesprawiedliwy świat, nie zwalanie winy, ale poczucie, że każdy z nas jest wezwany do sprawiedliwości.

3. W Ewangelii ojciec umierającego dziecka dowiaduje się, że dziecko zmarło i słyszy od Jezusa: „Nie bój się, wierz tylko”, gdy wydawało się, że wszystko stracone, cała nadzieja upadła. Przecież chciał prosić o uzdrowienie dziecka, ale nie zdążył. Słyszy wieść, która wszystko przekreślała: „Twoja córka umarła.” Grozi mu otchłań beznadziei. Dante umieścił nad wejściem do piekła napis: Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie.” Beznadziei zawsze towarzyszą oskarżenia, frustracje, gniew i nie dotyczy to zaświatów, ale tego, co dzieje się w naszym świecie. Jair zrozpaczony ojciec, mógł oskarżać tłum, który blokował drogę, jak to się zdarza, gdy u nas karetka pogotowia zostaje zablokowana przez korek samochodów. Mógł oskarżać Jezusa, że idzie za wolno i jeszcze się zatrzymuje, że przecież mógł ocalić dziecko jednym słowem na odległość, przecież tyle razy tak robił. W końcu mógł oskarżać siebie, że nie szukał Jezusa wcześniej, że czekał i zwlekał. W tej scenie Ewangelii prawdziwym cudem jest nie samo wskrzeszenie dziewczynki, ale wskrzeszenie martwej, staczającej się w grób beznadziei wiary człowieka. To jest jej centrum: „Nie bój się, wierz tylko” I to jest najważniejsza sprawiedliwość, do jakiej zdolny jest człowiek: prawdziwa dziecięca ufność i wiara, która uwielbia Boga nawet w najtrudniejszych sytuacjach, nawet gdy wszystko wydaje się stracone. Jest to sprawiedliwość wiary uznającej Boga za Ojca, sprawiedliwość wdzięczności za Jego miłość, sprawiedliwość oddawania siebie, swoich bliskich, Kościoła i świata w Jego ręce. W naszym świecie jak w tej ewangelii wiara bywa wyśmiana, ludzie pogrążają się w beznadziei oskarżeń oraz chaosie smutku i frustracji jak tłum w domu Jaira. My mamy odkryć drogę sprawiedliwości, pozwolić, by Jezus wskrzesił naszą wiarę, prosić o dziecięcą ufność dla siebie i całego Kościoła. Tak Jezus chce nas wziąć za rękę i podnieść: „Talita kum… mówię ci wstań.” O taką sprawiedliwość chodzi, taka sprawiedliwość ratuje nas od piekła beznadziei.

 321 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj