KAZANIE KS. PROBOSZCZA 17.09

24 NIEDZIELA ZWYKŁA17.09.2023r.

1. Bywa, że Słowo Boże zaprzecza samo sobie. Są zdania w Ewangelii budzące wiarę, że Bóg wszystkich doprowadzi do nieba a piekło będzie puste. Znajdziemy też słowa Jezusa, które przeciwnie mówić, że potępienie będzie losem wielu ludzi. I to w proporcji pół na pół. Piekło puste i piekło pełne. Może to jest metodą mądrości Bożej byśmy nie fałszowali prawdy. Z lenistwa i ciasnoty myślowej, z poszukiwania łatwych odpowiedzi, chęci by mieć rację i czuć się mądrym robimy to często. Nawet na ambonach. Wyjaśnienie jednego zdania nie pasuje do zdania innego. Tak jest dziś ze Słowem Bożym. Tydzień temu Ewangelia mówiła o etapach przebaczenia wyrządzonego zła. Dzisiaj jest o przebaczeniu bez żadnego ograniczenia; siedemdziesiąt siedem razy. Czy to sobie nie zaprzecza albo upominać, aż do nawet oddzielenie się od czyniącego zło bliźniego albo przebaczać bez żadnej granicy. Co mamy robić upominać, aż do skutku czy przebaczać bez ograniczenia? Od takich pytań, które wydaje się, że nie mają dobrej odpowiedzi broni nas jeszcze jedna postawa. Nawet kiedy prawda Słowa Bożego brzmi najdziwniej i nielogicznie nas to nie martwi i nie zastanawia. Przecież nie zamieramy tej prawdy wcielać w życie. Choć raczej o tym nie mówimy głośno mamy swoją własna prawdę, więc ta Boża tylko może nam komplikować życie. I istnieje tylko w chwili kiedy czytamy te świętą księgę a potem ją zamykamy i koniec. Nie mamy potrzeby by pytać jak się te słowa mają do mojego życia, jak je wyjaśniają i co do mnie mówią.

2. Wszystkie zdania i słowa Pisma Świętego a jest w nim ponad 31000 wersetów i ponad milion słów zawierają się i wyjaśniają w jednym Słowie. W Odwiecznym Słowie, które stało się ciałem w Jezusie. Zamiast zamętu i sprzeczności wszystko mamy sprowadzić do prawdy i prostoty jednego Słowa, jednego i niezgłębionego. Upomnienie i przebaczenie są opisem tej samej miłości. I może trzeba się cofnąć jeszcze krok wcześniej, gdy Jezus poprzedza to nauczanie obrazem pasterza, który szuka zagubionej owcy i cieszy się, gdy ją odnajduje. Jezus potrafił być nieskończenie cierpliwy, przebaczył nawet umierając na krzyżu ale potrafił też z wielką gwałtownością upominać, przyciągał do Siebie ale też mówił odejdźcie precz. Jak w Ewangelii dnia wspomnienia fatimskiego mówił: błogosławieni jesteście i biada wam. Jezus to potrafił ale jak jest możliwe byśmy to my potrafili żyć taką miłością, w której jest prawda, wiedza i rozeznanie co i kiedy jest potrzebne: przebaczenie czy upomnienie, i w jakiej kolejności? Jezus sam jest Prawdą i jest namaszczony Prawdą czyli Duchem ale my? Wbrew pozorom droga do prawdy nie wymaga skomplikowanych studiów, zaliczenia teologii na uniwersytecie, tytułów naukowych i wybitnych zdolności. Co jest nam jedynie potrzebne mówi Jezus w przypowieści o nielitościwym dłużniku. Tą prawdę nazywamy POKORĄ. Chodzi jedynie o uznanie daru przebaczenia, darowanego długu. Dziesięć tysięcy talentów to niewyobrażalna ilość 360 ton złota, jeden człowiek musiałby na to pracować 200 tysięcy lat nie udając na nic innego. Niewyobrażalny dług i zmarnowana wartość. To szok, że sługa mógł aż tyle zniszczyć i stracić. I jeszcze bardziej niewyobrażalna dobroć króla: „Pan ulitował się nad owym sługą i dług mu darował.” Dał więcej niż go proszono, może świadom, że tego długu już się zwrócić w ogóle NIE DA.

3. Nic nikomu nie jestem winien, ani ludziom ani Bogu. Wielu taką deklarację uznaje za szczytowe osiągnięcie życia. Ten szczyt jest jednak najgłębszym dnem upadku, utraty prawdy o sobie. W tajemnicy wieczności jest coś niezgłębionego i coś całkowicie jasnego jak słońce na niebie. Tajemnica czy piekło jest puste czy pełne ma dla nas najpierw jasny sens. Mam nadzieję nieba tylko dzięki zbawczemu dziełu Jezusa, bez Jezusa, bez Bożego, królewskiego przebaczenia całego mojego długu jedyną perspektywą mojego życia byłoby potępienie. Poczucie uratowania przed potępieniem ma być dla naszego myślenia jasne jak słońce na niebie. A NIE JEST. Możemy sobie wmawiać; nie mam grzechów i mnie Bóg niczego wielkiego nie musiał przebaczać, może małe grzeszki, nie potrzebuję spowiedzi, przebaczenia. Wielu wierzących dochodzi do bluźnierstwa przy którym ateizm wydaje się drobnostką. Uważają, że to Bóg jest mi winien i Bóg jest mi dłużny. Za moją pobożność, moje modlitwy, bycie w kościele to Bóg ma dług wobec mnie. Mnie się należy i mogę od Boga żądać, wymagać. Gniewać się i złościć, smucić i frustrować, że mi nie oddaje, nie zwraca i mnie oszukał. Jeżeli nawet Bóg może stać się naszym dłużnikiem to czemu się dziwić, że dusimy złością, nieprzebaczeniem, pretensjami i żalem drugiego człowieka. Gdy żyjemy w mroku nieprawdy zwanym PYCHĄ to już nic nie dziwi. Stajemy się niemiłosierni i miotający się w zupełnym zagubieniu. Gdy trzeba przebaczyć my z uporem napominamy, gdy trzeba z miłością napominać my udajemy, że nic się nie dzieje. Codziennie stajemy przed długiem bliźniego. Bo coś zrobił lub nie zrobił, coś powiedział, jakoś zranił. To jest wielką szansą nie tylko przebaczenia, upomnienia ale szansą poznania prawdy jak wiele mnie przebaczono. Prawdy niepojętej wielkość Miłosierdzia Boga wobec mnie. Każda trudna sytuacja, ból trudnych relacji, poczucie skrzywdzenia to wielka szansa odkrycia najważniejszej prawdy życia, POKORY. Jestem sługą uratowanym, sługą, któremu Bóg wszystko darował. I nie chcę być sługą niemiłosiernym, nie chcę piekła PYCHY.

 148 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj