KAZANIE KS. PROBOSZCZA 14.01

2 NIEDZIELA ZWYKŁA14.01.2024 r.

1. Lubimy poprawiać i upiększać nasze ciało. Co roku ponad pół miliona Polaków poddaje się takim zabiegom. Hitem są implanty policzków i zmienianie podbródka. Robimy sobie tatuaże, prostujemy zmarszczki, zmieniamy nosy i uszy, o innych częściach ciała nie wspominając. Dziś słuchając listu św. Pawła, można sądzić, że troska o nasze ciało jest całkowicie słuszna, choć zapewne apostoł nie myślał o operacjach plastycznych, gdy pisał: „Chwalcie więc Boga w waszym ciele.” Jest w tych słowach także ostrzeżenie: „Strzeżcie się rozpusty.” Zazwyczaj myślimy tutaj o grzechach związanych z seksualnością. Jednak apostoł nic o tym nie mówi, lecz wyjaśnia: „kto grzeszy rozpustą przeciwko własnemu ciału, grzeszy.” W gruncie rzeczy każdy grzech uderza i niszczy nasze ciało. Czasem jest to niezwykle jasne, jak na przykład w sytuacjach nałogów i uzależnień lub w szalonych zachowaniach za kierownicą. Także długotrwale stany emocjonalne: złości, gniewu, nieprzebaczenia, zazdrości, nawet chciwości i wiele innych, zostawia trwały i niszczycielski skutek w naszym ciele. Można powiedzieć, że istnieje pewna szczególna mądrość naszego ciała, to ciało jest pierwszym miejscem prawdy w naszym życiu. Wcale nie nasze myślenie, nie nasze własne odczucia, które często mylnie nazywamy sumieniem, ale właśnie nasze ciało wypowiada PRAWDĘ. Możemy nikogo nie słuchać, nie słuchać Boga, nie czytać Pisma Świętego, jednak prawdy, jaką głosi nasze ciało, tej księgi nie da się nigdy do końca zamknąć, nie da się nie słyszeć.

2. Dziś człowiek siebie może uważać za boga, który o wszystkim decyduje, ustanawia co dobre, a co złe. Bzdurę i kłamstwo może uznać za nieomylną prawdę. Człowiek może czuć się prawie nieśmiertelnym, niepotrzebującym nikogo na czele z Bogiem. Jednak nasze ciało będzie głosić prawdę, nawet kiedy jej nie chcemy słuchać. Zwykły proces starzenia się, słabnięcia, ograniczeń, chorób staje się prawdą. Ciało mówi prawdę, że jestem stworzeniem, że istnieję, bo jest Ojciec, który mi życie daje. Może dlatego starość jest jakimś powrotem do stanu dziecka. I operacje plastyczne tego nie zmienią. Ile pokornej mądrości jest w zwykłych procesach życiowych. Kilkadziesiąt razy w ciągu minuty uderza nasze serce, muszę oddychać, jeść i pić. Człowiek, który myśli, że jest wszechmocny i nad wszystkim panuje, w każdej sekundzie może przestać istnieć. Mogę głosić, że nadużywanie alkoholu, innych używek nic mi nie szkodzi i mogę to robić, bo ja tak chcę. Jednak procesy destrukcji mózgu, układu nerwowego, zaburzenia emocji, trzęsące się ręce, luki w pamięci i wiele innych objawów, są głosem prawdy, że zabijam sam siebie. Człowiek jest stworzony jako istota płciowa, jako mężczyzna lub kobieta, stworzony do relacji, do budowania więzi, życia we wspólnocie. Może używać seksu jako przyjemności dla siebie, jednak szybko nasze ciało odsłoni prawdę przez głód, samotność, pogrążanie się w niszczycielskiej sile pornografii. Ciało woła wtedy, że jestem na błędnej drodze. Potrzebuję prawdziwej czułości, bliskości i to na każdym etapie życia od noworodka do starca. Nawet płodność, możliwość poczęcia dziecka jest prawdą, że tu nie chodzi o zwykłą przyjemność, lecz o pełnię życia, o jego prawdziwą płodność. W rozpuście wcale nie grzechy seksualne są pierwsze i najważniejsze. To uporczywe uciekanie od prawdy, którą objawia nasze ciało. Nawet tak zwykłej jak to, że się starzejemy.

3. Ewangelia opisuje początek powołania uczniów, pokazuje jak wszystko zaczyna się od doświadczenia przejmującego: Bóg stał się cielesnym. Bóg Duch nieskończony i wieczny staje się cielesnym. Jezus zaprasza uczniów do swojego domu; „Chodźcie a zobaczycie.” Chodzi o to, by odkryć cielesną bliskość Boga zamiast wiary w Boga, który jest w zaświatach. Nie powiedział im żadnego kazania, nauki, nie zrobił cudu, lecz pozwolił zobaczyć Swoją cielesność. Dom z Maryją, z warsztatem pracy Józefa, bez żadnych duchowych wzlotów. Większość z nas nigdy nie przeczytała całej Ewangelii. Jednak początkiem wszelkiej Ewangelii jest obraz cielesności Boga. Ten Jezusa Miłosiernego, z Całunu Turyńskiego, z wielu świętych ikon. W naszych domach mamy wiele obrazów. Zanika jednak najważniejszy obraz cielesności Boga w Jezusie. Jak dawniej, gdy w domu ludzie żyli otoczeni świętymi obrazami. Możemy już nie mieć obrazu, który daje poczucie, że On jest, patrzy na mnie i ja mogę patrzeć na Niego. To najprostsza lekcja uczenia się widzenia cielesności Boga w naszym życiu. To nas nauczy widzieć Go wszędzie. W pięknie świata i jego niezgłębionej tajemnicy. Także wtedy, gdy bezbożność człowieka zamienia świat w zatrutą i zaśmieconą pustynię. Widzieć cielesność Boga w swoim ciele, w cielesności męża i żony, w dzieciach. Widzieć Boga w cielesności człowieka zdrowego i młodego i w człowieka chorego, kalekiego i starego. Widzieć Boga w cielesności zmarłego złożonego w trumnie. Wtedy ludzkie martwe ciało woła prawdą i nadzieją, że potrzebujemy zmartwychwstania, powołania do nowego życia. To oznacza dzisiaj dla nas i do nas Jezusowe słowo: „Chodźcie, a zobaczcie.”

 98 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj