KAZANIE KS. PROBOSZCZA 12.05

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE12.05.2024r.

1. Wniebowstąpienie to najpierw prawda: nieba tutaj nie ma, choć pragniemy nieba na ziemi. Wielu ideologów to obiecuje. To ciągła pokusa, że niebo możemy sami zbudować bez Boga. Komuniści budowali krainę równości i sprawiedliwości. Zbudowali piekło. Człowiek sięga po alkohol, narkotyk, bo szuka szybkiego nieba. Wielu ludzi sądzi, że będą w niebie, kiedy kupią nowy samochód, zbudują dom lub najedzą się. Mówimy: „niebo w gębie”. I uczniowie Jezusa nie są od tego wolni. Przed odejściem Jezusa do nieba w ostatnim słowie pytają: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” Dla nich niebo to zwycięstwo nad wrogami, zbudowanie potężnego państwa, władza całkiem ziemska, a za tym zawsze: pieniądze, bogactwo, urzędy. Szybko ci sami uczniowie pokazują jeszcze jeden fałsz w traktowaniu nieba. To ucieczka w zaświaty, gdy człowiek przestaje się angażować w zwykłe życie, przekonany, że nie warto, bo to życie się kończy. Życie staje się paraliżem gapienia się w niebo. Z tego też uczniowie zostają przebudzeni: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” Obudźcie się, ruszcie wreszcie!

2. Jednak prostą odpowiedź, że na ziemi nie ma nieba, trzeba dopełnić. Inaczej też będzie fałszywa. Uczniowie od dłuższego czasu doświadczają nieba, choć tego nie rozumieją. Od początku, bo Jezus jest Bogiem i Człowiekiem, i w Nim jest życie wieczne. Tak głęboko ukryte, że nie dziwimy się uczniom, którzy tego nie widzą. Jednak od zmartwychwstania przez te 40 dni sytuacja się zmienia. Spotykają Pana zmartwychwstałego. Teraz wszystko w Nim jest wiecznością, także ludzka natura i cielesność, którą widzą i dotykają. Niebo przyszło do człowieka w Jezusie. Oni widzą i dotykają nieba. Choć trwa to na tyle krótko, by pokusa robienia nieba na ziemi nie mogła się rozwinąć. Odejście Jezusa będzie na zawsze wstrząsającym faktem, który nie pozwoli uczniom tkwić w miejscu. A życie stanie się drogą i pielgrzymowaniem do prawdziwego nieba. Nasze czasy są pierwszymi dla świadomości, że ziemia może przestać istnieć jako miejsce dla życia. Bo sami możemy ją zniszczyć lub zniszczą ją inne procesy naturalne. Potrafimy już nawet obliczyć, kiedy zgaśnie słońce. I nie wygląda to na wieczność i raj. Jeżeli chcemy nieba, musimy wyruszyć w drogę. Iść za Panem, który wstępuje do nieba, tam jest nasza jedyna przyszłość.

3. Owocem wniebowstąpienia jest wyruszenie w drogę. Jezus mówi uczniom: „Idźcie na cały świat…”, a apostoł zachęca do: „budowania Ciała Chrystusowego…” Zbiera to w jednym doświadczeniu papież Benedykt, ucząc: „Nadzieja w praktyce wyraża się w cnocie cierpliwości, która nie słabnie w czynieniu dobra nawet w obliczu pozornej porażki, i w pokorze, która akceptuje misterium Boga.” To brak nadziei, brak widzenia, że życie jest drogą za Jezusem, który wstępuje do nieba, sprawia zagubienie się w niecierpliwości. Nazywamy to nerwowością życia. Jesteśmy sfrustrowani sobą i naszymi bliskimi. Tak rozpadają się więzy rodzinne i małżeńskie. Pędzeni brakiem nadziei i niecierpliwością ludzie przekreślają Kościół i odchodzą od niego. Nie angażują się w sprawy ojczyzny i świata, bo lepiej zbudować swój mały raj na ziemi. Jeżeli jest w nas nerwowa niecierpliwość i brak nadziei, szukajmy nowej bliskości z Panem. Za radą papieża: „Bóg jest miłością. W ten sposób przemienia w nas niecierpliwość i nasze wątpliwości w pewną nadzieję, że Bóg trzyma w rękach świat, i że mimo wszystkich ciemności On zwycięży.”

 35 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj