KAZANIE KS. PROBOSZCZA 13.07
| 15 NIEDZIELA ZWYKŁA | 13.07.2025r. |
1. Można zacząć od formuły, że mam wiadomość złą i dobrą. Zacznijmy od złej. Po tej Ewangelii znika przekonanie, że wiara automatycznie rodzi wrażliwość serca. Nawet przeciwnie. Kapłan i lewita mijają pobitego człowieka szerokim łukiem. Może spieszyli się świątyni, bo droga, którą szli zmierzała do Jerozolimy. Pobożność może nie wiązać się z wrażliwością serca, może być bez związku z miłością i miłosierdziem. A wiadomość dobra jest taka, że dzięki wierze ta sytuacja może się w jednej chwili zmienić. Bóg może nas radykalnie zmienić. Tylko miłość Boga może dokonać takiego wstrząsu i przemiany ludzkiego serca, że staje się ono zdolne do miłości. Tego nie zrobią żadne nakazy i przykazania. Pierwszą interpretacją tej przypowieści jest interwencja Boga. To Jezus jest Samarytaninem, który się zatrzymał i pochylił nad każdym z nas. A my jesteśmy tym człowiekiem poranionym i ograbionym z wszystkiego. Trudno o bardziej smutny i chory stan człowieka jak niezdolność do miłości, zatwardziałość serca, upadek i sparaliżowanie egoizmem. To najpierw my potrzebujemy pomocy, uzdrawiającego miłosierdzia. Tym jest ZBAWIENIE czyli uratowanie nas od stanu duchowej śmierci. Kto uznaje prawdę, że potrzebuje zbawienia, wszedł na drogę nowego życia: zbawiania w tej sekundzie.
2. Tak stało się z trojgiem małych dzieci. Dzisiaj mamy rocznicę objawień lipcowych w Fatimie. Szalonym planem Boga było, by troje dzieci wysłać na ratunek nie dla jakiegoś człowieka, lecz dla ludzkości pędzącej ku zagładzie. Wtedy była to I wojna światowa z dziesiątkami milionów ofiar, dzisiaj możliwość zagłady całej ludzkości. W lipcu dokonują się najważniejsze objawienia trzech tajemnic. Pierwszą jest wizja piekła. Stąd powtarzanie przez modlących się różańcem: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba…” Dzieci otrzymują jakiś ogląd tajemnicy potępienia. Są w stanie to znieść, gdyż – jak zapisze Łucja: „Matka Najświętsza przedtem uspokoiła nas obietnicą, że nas zabierze do Nieba.” Dzieci poznają, że same są zbawione i otrzymują misję ratowania zagrożonych potępieniem. Wojna, którą ma zatrzymać ich modlitwa, wojna z jej strasznymi skutkami, jest doświadczeniem piekła na ziemi. Od tej chwili dzieci są zdolne do każdego poświęcenia, ofiary, zadośćuczynienia dla ratowania ludzi pędzących w otchłań. Maleńki Franciszek skupił się nie na wizji piekła, lecz tajemnicy Boga: „Ale jaka szkoda, że On jest taki smutny.” To odkrywanie „smutku Boga” jest wpisane w każdy I piątek, w czerwcową kontemplację Serca Jezusa i lipcową Jego Krwi. Ból Boga, który prosi o miłość i zostaje odrzucony, wzgardzony.
3. Dzięki Bogu żywa jest w naszej pobożności modlitwa za zmarłych. Czy jednak trzeba umrzeć, by zasłużyć na troskę o zbawienie? Nasi zmarli potrzebują modlitwy, ale ich stan jest jasny. Nie ma w nim już żadnego dramatyzmu. Modlimy się wyłącznie za zbawionych nigdy za potępionych. Prawdziwy dramatyzm jest teraz i tu w życiu doczesnym. W miłości do naszych najbliższych troszczymy się o wszystko, o zdrowie, o powodzenie, o majątek, tylko nie o zbawienie. Jeżeli naprawdę wierzymy, że jesteśmy zbawienie, to nie może nas nie obchodzić, czy nasi bliźni i bliscy do zbawienia zmierzają, czy nie. To musi być w samym sercu naszej troski, nadziei i miłości. Jaka to miłość, której nie interesuje, czy będziemy wszyscy w Domu Ojca. Papież Franciszek mówił, że lubi tak myśleć i taką mieć nadzieję, że piekło będzie puste. Puste nie dlatego, że jest nam to obojętne. Puste, bo zbawił nas Jezus, broni nas wstawiennictwo Maryi, a niezliczeni święci, jak dzieci z Fatimy, ofiarowali życie dla ratowania dusz. Kiedyś św. Teresa Wielka miała wizję swego pustego miejsca w piekle i to była jedna z największych łask w życiu. Zobaczyła przed czym została przez Boga ocalona i stała się zdolna, by pochylić się nad każdym człowiekiem i walczyć o zbawienie każdego człowieka. Możemy sobie tak wyobrazić nasze wejście do nieba, że przejdziemy obok naszego pustego miejsca w piekle, by wejść w to pełne wdzięczności Bogu niewyobrażalne szczęście uratowanych i ocalonych. A dziś odkryjmy dar Jezusowego słowa na końcu przypowieści o Samarytaninie: „Idź i ty czyń podobnie.” Odkryjmy, jak każda modlitwa: Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Koronka do Miłosierdzia, każda inna modlitwa ma w sobie otwartą drogę do troski o zbawienie naszych bliskich, Kościoła i każdego człowieka.
214 Wyświetlenie, 2 Dzisiaj