KAZANIE KS. PROBOSZCZA 14.12

4 NIEDZIELA ADWENTU21.12.2025 r.

1. Po tej Ewangelii nie dziwi, że ludzie boją się bliskości Boga. Nawet wierząc, mają poczucie, że lepiej nie naprzykrzać się Bogu. To strategia powszechna: wierzę, ale bez przesady. To robił król Achaz z I czytania. Na propozycję znaku od Boga odpowiada: „Nie będę prosił…” Grzecznie podziękował. Pan Bóg ma swoje niebo i tam siedzi, a my swoją ziemię. Kościół to miejsce dla Boga, reszta to świat nasz. Zbliżanie się Boga wstrząsa życiem człowieka, przewraca je do góry nogami. Tak się stało dla Maryi w Zwiastowaniu. Stąd pierwszą reakcją jest lęk i zmieszanie. Anioł uspakaja: „Nie bój się Maryjo…” Józef słyszy podobnie: „Józefie, synu Dawida, nie bój się…” Z tą różnicą, że on znacznie dłużej przeżywa czas bolesnych rozważań. I szok poczucia, że zawaliło się jego życie, marzenia o szczęśliwym życiu z Maryją. Nie wiemy’ jak długo to trwało po powrocie Maryi’ gdy jej brzemienność było widać. Czemu Bóg dopuścił ten czas niepokoju, mroku, dramatycznych rozważań? Jak być w zgodzie z Bożymi przykazaniami i jednocześnie w imię miłości ocalić swoją prawie małżonkę? Przecież objawienie mogło przyjść wcześniej. Po co było czekać, aż Józef podejmie trudną i błędną decyzję? Po co te dni i tygodnie zmagań, które zakończyły się rozdzierającą serce Józefa decyzją, by oddalić Maryję.

2. Jako wierzący mamy pod górę. Życie i wiele jego przyjemności wydaje się ograniczone przez zasady i poczucie grzechu. Jedna z matek wyjaśnia, czemu nie ochrzciła dziecka i nie pójdzie też do komunii. Nie chce, by jego życie było zatrute poczuciem grzechu. Nie zauważyła, że nauczyliśmy się sprawnie ciężary wiary omijać. Znika poczucie grzechu, post traktowany jest tylko jako dieta, nakazami i zakazami, słusznymi i wydumanymi, głoszonymi przez duchownych nikt się nie martwi. Jednak jest coś w wierze szczególnie trudnego, ciężar wielki, którego nie chcemy i który budzi lęk. O tym mówi dziś św. Paweł: „ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan do posłuszeństwa w wierze.” Mamy głębokie przekonanie i wiarę, że ja sam wiem najlepiej, pokieruję sam własnym życiem. Posłuszeństwo wiary tę postawę zupełnie burzy. Wpadamy w lęk, gdy przestajemy kierować naszym życiem, a wszystko się dzieje inaczej niż planowaliśmy, inaczej niż chcemy.

3. I Maryja i Józef, i wszystkie postacie obecne w tej historii przyjścia Boga do nas, muszą się nauczyć tego posłuszeństwa w wierze: jak Józef dojść do ściany swoich własnych, najsłuszniejszych rozważań. Dojść do kresu i odkryć, że nic więcej nie widzę i nic nie rozumiem. Po bolesnym kryzysie wiary w siebie człowiek staje się zdolny, by uwierzyć przychodzącemu Bogu, by otworzyć się na Jego Objawienie i Słowo. Otworzyć oczy i uszy, i potrzebować Boga. Nie mówić: niech sobie zostanie tam w niebie, lecz wołać z całej siły i głębi serca: Maranatha, przyjdź Panie. Dopiero wtedy przychodzi to pełne pokoju słowo do każdego z nas: „nie bój się, nie lękaj się”. Rodzi się większa od strachu ufność, że nie ma nic lepszego dla nas, bardziej błogosławionego, jak pozwolić się poprowadzić Bogu, oddać się w Jego ręce.

4. To ostatnia niedziela Adwentu, ostatnie dni. Kiedyś przy jednym chorym rodzina wspominała, że jeszcze tak niedawno rządził całym domem, wszystko musiało być jak chciał, tylko jego zdanie się liczyło. Teraz przypomina dziecko i ma problem by zrozumieć, że trzeba iść do ubikacji. Podobnie jak wielki filozof Nietzsche stworzył wizję nadczłowieka, a życie kończył w szpitalu dla chorych psychicznie. Opis, co tam robił i jadł, możemy sobie darować. Człowiek może poczekać do takiej chwili całkowitego bankructwa, odarcia z tego wszystkiego, w co wierzył bez Boga i zamiast Boga. Ale możemy to zrobić dzisiaj sami. Takie auto-bankructwo lub ogłoszenie UPADŁOŚCI nazywamy pokorą. To nic strasznego tylko uznanie prawdy, którą jest Bóg, a nie ja. To pokonanie złudzenia, że tylko ja sam mogę rządzić życiem. Powiedzieć szczerze: Maranatha, to odkryć na nowo codzienną modlitwę, nie wtedy, kiedy mi się przypomni, lecz wierną na początku i na końcu wszystkiego, co robię. Odkryć sens mszy i komunii, czasu świętego i daru systematycznej spowiedzi, każdej formy otwarcia na Boże Słowo. Takie bankructwo jest początkiem nowego życia.

 121 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj