KAZANIE KS. PROBOSZCZA 08.02
| 5 NIEDZIELA ZWYKŁA | 08.02.2026r. |
1. W tym zimowym czasie jesteśmy w Kościele wzywani do solidarności z cierpiącą wojnę i zabójczy mróz Ukrainą. Widać, że już nie jest tak samo, jak na początku wojny. Wtedy miliony Polaków, zanim zorientowały się władze, udzielały pomocy i schronienia rzeszom ukraińskich kobiet i dzieci. Głosy na NIE były ciche. Dziś głos na NIE brzmi mocno. Słyszałem u nas: czy Ukraińcy pomogliby nam w potrzebie? W domyśle to znaczy: na pewno nie. Oni nas mordowali na Wołyniu, a dzisiaj nie chcą nawet pozwolić na ekshumację ciał. Nie okazali nam wdzięczności za pomoc, a nawet przeciwnie. Niech pomagają Ukraińcy bogaci i bawiący się w całej Europie. To coraz mocniejsze wśród nas NIE dla pomocy Ukrainie jest dobrym wprowadzeniem dziś w słowa Ewangelii. Najkrócej można powiedzieć, że to Ewangelia o największym darze, który człowiek wybrany do jego otrzymania może całkowicie zmarnować. Obraz soli i światła mówi nam o niesamowitym planie Boga, by najpierw wybranym i powołanym ludziom dać samo serce życia Bożego, miłość, która jest w Bogu, po prostu siebie samego. W ten sposób przez tę wybraną mniejszość wszyscy mają zostać posoleni, otrzymać smak Boskiego życia, a dom ludzkości ma zostać rozjaśniony Bożym światłem.
2. Jest dar, ale jest też straszna możliwość jego unicestwienia. Sól wietrzeje, światło w absurdalny sposób zostaje zamknięte pod korcem, w naczyniu, w które najpierw gasi światło, a za chwilę z braku tlenu gaśnie ogień, źródło światła. Czy zmiana, którą widzimy w tej jednej sytuacji pomocy dla Ukrainy nie mówi o takim wietrzeniu? O gaśnięciu światła, które jakiś czas temu było jaśniejsze? Tak często wierzymy w dobro po naszemu i w naszym wydaniu. Wierzymy, że to zupełnie wystarcza. I mogę ogłosić ludziom i Bogu, że jestem dobrym człowiekiem. Jestem dobry dla tych, których lubię, ale biada tym, których nie lubię lub o coś oskarżam. Daję i natychmiast oczekuję, by mi oddano, okazano wdzięczność, nagłośniono moją dobroć. Daję, kiedy mam w tym jakiś interes, zawsze jest to handel: coś za coś z ludźmi i z Bogiem. Tu nie chodzi tylko o pomoc dla Ukrainy, czy inną formę pomocy ludziom w potrzebie. Dobroć po swojemu zatruwa nasze życie małżeńskie i rodzinne. To bliscy mają spełniać moje oczekiwania, robić, co ja chcę. W Ewangelii Jezus nazywa taką naszą dobroć grzeszną i obrzydliwą w oczach Bożych. I zapowiada jej smutny koniec: „Na nic się nie przyda” i zostanie „podeptana przez ludzi.”
3. Bóg jest dobry absolutnie inaczej. Daje, choć nic za to nie dostaje, daje, choć spotyka się z niewdzięcznością, daje i nie przestanie być Ojcem, choć my uciekamy z Jego domu jak z więzienia. Jak uczył papież Franciszek: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem. Choć wie, że za chwilę popełnimy to samo zło. Zamiast uderzać w grzesznika i słusznie go karać, On uderza w samego siebie. Zamiast skończyć ten świat, który pędzi ku przepaści, On daje mu czas i nieustannie ochrania przed szaleństwem człowieka. Tym jest krzyż i śmierć Jego Syna. Taki jest Duch dobra w Bogu, niepojęta sól i światło Jego dobroci. Do takiej dobroci jesteśmy powołani, taką otrzymujemy w darze jako uczniowie Jezusa. Nie wiemy, czemu Bóg dopuszcza do tak strasznych rzeczy, jak wojna, jak choroba nieuleczalna dziecka, jak tyle innych bolesnych sytuacji życia. I może nigdy na ziemi nie będziemy mieć odpowiedzi. Mamy jednak zrozumieć z całkowitą jasnością, że te trudne sytuacje są szansą budzenia w nas wiary, że otrzymaliśmy niewyobrażalny dar życia Bożego. I w każdej takiej sytuacji jesteśmy wezwani, by go odkryć, by pozwolić temu światłu zajaśnieć we wszelkich ludzkich mrokach.
4. Odkryjmy szansę tych wielu trudnych sytuacji w naszym życiu, gdy mogę ten dar ujawnić. Dać, niczego się nie spodziewając, dać, nie licząc na to, że ktoś mi odda, dać temu, który mnie skrzywdził, dać, choć nikt tego nie widzi i nikt mnie nie doceni. Ktoś powie, że to za trudne, ponad siły. Ale właśnie o to chodzi, tylko wtedy możemy zrobić prawdziwy krok wiary: „aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Boga.” Kto raz zakosztuje, że istnieje taka Boża sól i światło, nigdy tego nie zapomni. I nigdy już nie będzie liczył na swoją dobroć, nie będzie się nią chwalił i z jej powodu wywyższał. Nie będziemy szukać żadnej innej wdzięczności, zapłaty, zysku, interesu. Ta sól i to światło nie potrzebuje żadnej zapłaty, samo w sobie jest najgłębszym darem i radością życia. Nie ma większego szczęścia na tej ziemi jak dobre uczynki dokonane w Bogu. To szczęście dla nas i dla innych. To smak nieba. Będą: chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”
4 Wyświetlenie, 4 Dzisiaj