KAZANIE KS. PROBOSZCZA 08.02
| 3 NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU | 08.03.2026r. |
1. Wybory Jezusa szokują. Wybiera kobietę w jakimś stopniu upadłą i przegraną. Ma za sobą historię pięciu mężów i szóstego, który już nie jest mężem. Musiała być wiele razy krzywdzona, odrzucana. Była kobietą kryjącą się ze wstydu przed ludźmi. To dlatego chodziła po wodę do studni w południe, gdy wszyscy inni się kryli przed żarem słońca. I ta pogardzana przez ludzi kobieta dla Jezusa staje się pierwszą i najlepszą osobą, by odsłonić prawdę daru Bożego życia, prawdę, że jest Mesjaszem. Nie zrobił tego jeszcze nawet dla swoich uczniów, wiele razy będzie ukrywał, kim jest, uznając, że ludzie nie są przygotowani do tej prawdy. Dlaczego wybrał właśnie tę kobietę, by była pierwszą, której to objawi, mimo że po ludzku całe jej życie było wielką porażką, ciągiem złych wyborów, niespełnionych pragnień.
2. Pan Jezus pytaniem o męża rozdrapuje głęboka ranę jej życia: jej pogoń za szczęściem, by być przez kogoś kochaną. I może ten szósty związek, który nie był nawet małżeństwem, to taki rozpaczliwy stan niespełnienia. Ona już wie i jest pewna, że sama ludzkimi metodami nie osiągnie zaspokojenia. ZBANKRUTOWAŁA. Już nie wierzy, że jakiś siódmy związek będzie szczęśliwy. Ludzki głód życia i szczęścia bywa tak potężny, że człowiek dla jego zaspokojenia gotów jest przekreślić życie. W każdym uzależnieniu i nałogu jest takie myślenie, że lepiej umrzeć, niż cierpieć ten głód niespełnienia i pustki. Zabija nas alkohol, cukier, karmienie się medialnymi śmieciami. To jest ten stan pragnienia, który przeżywają Izraelici na pustyni: „Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?” Może nas tylko zastanawiać, po co Bóg czekał do tego buntu i szemrania. Przecież mógł wcześniej nasycić lud. Ten stan ludzkiego głodu i bankructwa jest bardzo ważny, by człowiek był gotowy i otwarty na przyjęcie Bożego życia. Przyjęcia Tego, który jest Chlebem żywym i Wodą życia wiecznego.
3. Człowiek, który odsuwa od siebie prawdę bankructwa i wciąż wierzy, że sam siebie zaspokoi, że zrobi to przez innych ludzi, jest doskonale odporny i zamknięty na przyjęcie prawdy o życiu nam ofiarowanym przez Boga w Jezusie. Można uznać to nasze ludzkie bankructwo aktem wiary w słowo Jezusa: „O, gdybyś znała dar Boży?” Można po długiej historii życia, gdy fakty, kolejne porażki, zawody, niespełnienia stają się przekonującym dowodem. Ale można tego nie uznać nigdy i wcale, nawet w stanie najgłębszego upadku. Wielu uzależnionych woli umrzeć niż przyznać się do bankructwa i prosić o pomoc ludzi i Boga. Dopiero na gruzach ludzkiej pychy, która głosi, że sam potrafię, na pustyni różnorakich głodów, człowiek otwiera się na życie i miłość Boga. O tym mówi św. Paweł: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany.” Patrząc na Samarytankę, widzimy, jak Jezus czeka i zbliża się do ludzi zbankrutowanych, którzy już nie wierzą w siebie. Możemy czekać aż potwierdzi nam to życie bolesnymi wydarzeniami. Możemy wyruszyć na drogę postu, gdzie prawda otwiera nasze serce: w każdej Mszy, w Gorzkich Żalach i drodze krzyżowej, spowiedzi z rachunkiem sumienia i żalem, w prawdziwej modlitwie, która zaczyna i kończy. Uczymy się pić wodę żywą, przyjmować miłość, która zaspakaja serce, i stać się jej źródłem dla innych. Warto zbankrutować przed Bogiem.
2 Wyświetlenie, 2 Dzisiaj