KAZANIE KS. PROBOSZCZA 08.02
| 4 NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU | 15.03.2026r |
1. Pan Jezus jedzie po bandzie. Tak kolokwialnie można nazwać to, co robi przy uzdrowieniu ślepego. Sposób jest szokujący. Pluje na ziemię, robi błoto i zalepia tym błotem oczy człowieka. Możemy mieć nadzieję, że były zamknięte. Potem każde ubrudzonemu i ślepemu wędrować do sadzawki. To budzi obrzydzenie estetyczne, niewidomy musiał słyszeć plucie, a przez to rozumieć, co jest mu nakładane na oczy. Wysłanie takiego człowieka w drogę jest poniżające. Ubrudzony błotem i niewidomy ma do przejścia kilkuset metrów w ciasno zabudowanym, pełnym ludzi mieście. To musiała być droga szalenie trudna. Można dodać dla usprawiedliwienia Pana Jezusa, że On sam musiał najpierw tym błotem się ubrudzić, musiał to błoto przygotować we własnych rękach. Jezus jest pierwszym ubrudzonym. Zadziwiająca jest cierpliwość ślepego. Przecież on nie wie dokładnie, kim jest Jezus, to jakiś człowiek, który się przy nim zatrzymał. Nie prosił go o uzdrowienie. A Jezus wcale nie obiecuje: teraz cię uzdrowię.
2. Pierwszym skojarzeniem do tej Ewangelii jest stworzenie człowieka lepionego w dłoniach Boga z prochu ziemi i z tchnienia Boga. Na ten ciąg dalszy stworzenia człowiek musi się zgodzić, poddać się mu z zaufaniem. Pozwolić się ubłocić. Dalej to błoto nie mówi o osobistym grzechu tego człowieka. Jezus wyjaśnił na początku, że ślepota nie jest skutkiem kary za jego grzechy. Był ślepy od urodzenia. Jego ślepota ma stać się początkiem uzdrowienia całych pokoleń ludzi, zwłaszcza tych, którym się wydaje, że dobrze widzą. A takich jest na tej ziemi najwięcej. W Ewangelii byli to najpierw faryzeusze z ich pewnością, że rozumieją i widzą wszystko doskonale. Najlepszym dowodem tego jest sądzenie i wyrokowanie o innych ludziach. Jezus zatrzymuje się przy niewidomym, odkrywając tajemniczy plan Boga, który w chorobie tego człowieka dał początek lekarstwa na ślepotę całej ludzkości. Ludzie widzą biednego człowieka umazanego błotem, a Jezus widzi Boży sąd, który niewidomych czyni widzącymi, a widzących ślepcami. Jezus widzi, jak się spełniają wielkie dzieła Boże.
3. Błoto na oczach ślepca to dla nas całe zło, z którym musimy się spotkać i zmierzyć. Zwłaszcza zło doświadczane od bliźnich, a nawet bliskich. To błoto jest początkiem powołania nas do drogi podążania za Słowem Jezusa. Ostatnio w nasze oczy rzucono błoto nowej wojny. Kto widzi w tym Słowo Boże? Słowo za straszliwą cenę zniszczenia i śmierci, sąd Boży. To upokorzenie ludzkiej pychy, arogancji, poczucia, że nasza siła, broń, przemoc zwyciężą. I to wszystkie strony tej wojny tak wierzą. I wszyscy mają rację w pragnieniu zniszczenia wroga. Zostajemy osądzeni w naszej obojętności, że nic mnie to nie obchodzi. To nie na nas spadają rakiety. Na razie czujemy ten sąd tylko na stacjach benzynowych. Tak można też w nowy sposób spojrzeć na to błoto, z którym mierzymy się w tym najbliższym gronie życia małżeńskiego i rodzinnego. Jakim słowem mogą stać się dla mnie konflikty małżeńskie, trudności z wychowaniem dzieci, wojną między pokoleniami? Można oczywiście doskonale widzieć winę innych, ale można z tym błotem na oczach iść za słowem Jezusa, szukając uzdrowienia. To też jest błoto nałożone na nasze oczy przez Boga. Nie rozumiemy, czemu to stwarzanie człowieka w jego ciągu dalszym jest tak dramatyczne i tak bolesne. Może wszyscy potrzebujemy upokorzenia, by poddać się tym Boskim stwarzającym nas dłoniom? By na nowo uwierzyć i pójść za Słowem?
4. Rozpoczęliśmy szczególny etap synodu, który ma odnowić Kościół. I tutaj mamy ten sam schemat uzdrowienia ślepca. Ile błota grzechu i słabości ludzi Kościoła zostało rzuconych w ludzkie oczy. Papież Benedykt wspomina Rok Kapłański. Miał pokazać wielkość daru tego powołania. Stał się jednak rokiem prawie lawiny błota: ujawnienia nadużyć seksualnych. Papież, choć musiał podjąć decyzję o usunięciu prawie 400 księży, zaczyna widzieć w tym sąd Boży odnawiający czyli ratujący Kościół i kapłaństwo. W Kościele trwa sąd Boży nie tylko nad księżmi ale nad nami wszystkimi. Czy to nasze kościelne błoto stanie się dla nas końcem wszystkiego? A my, zgorszeni i obrażeni, złamani w wierze, czy odejdziemy na przykład w obojętność? Czy przeciwnie: stanie się to dla nas jak dla ślepego z Ewangelii nowym powołaniem, naszą drogą do głębszej wiary, która widzi dzieła Boże. Trwa sąd Boży nad światem i nad Kościołem, czyli nad każdym z nas, bo żyjemy w świecie i Kościele. Cudowna cierpliwość niewidomego, jego dziecięca ufność niech będzie dla nas znakiem drogi prawdziwego wyboru. Czy chcemy przejrzeć, czy pozostać w swojej ciemności, nazywając ją szczytem, mądrością powtarzaną przez wszelkie media, prezydentów, premierów, generałów. Synod jest wyborem: czy chcemy w Kościół bardziej wejść, czy z niego bardziej wyjść.
32 Wyświetlenie, 2 Dzisiaj