KAZANIE KS. PROBOSZCZA 13.06
| FATIMA | 13.06.2026r. |
1. Obraz z Fatimy we wspomnieniach Łucji jest powtórzeniem początku Ewangelii: „Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza.” Łucja wspomina: „zbiegali się ludzie pochodzący z bliska i z daleka, biedni i bogaci, uczeni i ignoranci, wierzący i niewierzący, bezbożni, ciekawi, gwałtowni, agresywni, kłębiący się wokół trzech pokornych pastuszków… Widzę Boga, który pragnie podać nam dłoń, by ofiarować nam zbawienie, oraz przepaść grzechu, gdzie pogrzebana jest zagubiona ludzkość, ludzkość zwodzona i oszukiwana” Gdyby ktoś nie wiedział, co kryje się za tak ważnym słowem w kościele czyli synodalność i jak może wyglądać ta ręka Boga wyciągnięta do człowieka, niech patrzy. Najpierw to szokująca terapia raka klerykalizmu w Kościele, klerykalnego rozumienia Słowa Bożego. I to w myśleniu duchownych i świeckich po równo. Wtedy ten biedny tłum bez pasterza, zagubiony i błądzący, to nie jesteśmy my. To świat bezbożnych ludzi, opętanych przez jakieś ideologie, wierzących w swoje partie i przywódców. Nowi robotnicy do posłania na żniwo, które jest wielkie, to także nie my. Ani świeccy, bo my nie jesteśmy od tego, ani duchowni, bo my na tym żniwie od dawna jesteśmy, choć słabo nam to wychodzi. Ostatecznie nic w tych słowach nie jest do nas. Bo biedni są inni ludzie, a rozwiązanie jest w tym, by Bóg dostarczył nowych robotników, bo my już nie radzimy sobie. No może jedyne, co da się zrobić, to odmówić Zdrowaś Mario, by Bóg się tym zajął.
2. Fatima kompletnie rozsadza i demoluje klerykalny obraz Kościoła. Nowymi robotnikami na żniwie staje się troje małych dzieci. Maryja nie pyta papieża i nie zgłasza się o dekret zgody do kurii. Oficjalne uznanie objawień przez biskupa nastąpiło 13.10.1930, czyli 23 lata później. Największym zagrożeniem dla trwania objawień okazało się spotkanie Łucji ze swoim proboszczem. A on uznał te objawienia za diabelskie, skoro bez jego zgody. Zderzenie tego małego dziecka z autorytetem i władzą kapłana, to była prawdziwa katastrofa i udręka. Kiedy dzieci zostaną w sierpniu aresztowane, będzie to dla nich znacznie prostsze, nawet kiedy grozi im się śmiercią, bo robią to wrogowie wiary. Ten obraz władczego księdza, który wyciągniętą dłoń Boga do świata w objawieniach fatimskich nazywa diabłem, jest ostrzeżeniem dla nas i Kościoła. Nie ma większej biedy i większego zagubienia, jak duchowni i świeccy, czyli cały Kościół, który już nie idzie za swoim Panem i Pasterzem. Nie tylko nie robi tego, co powinien robić, do czego Pan go powołał i nieustannie posyła, ale nawet tę wyciągniętą Bożą dłoń odrzuca i uznaje za wrogą. W tej Ewangelii, która wydaje się zupełnie nie do nas, tak naprawdę wszystko jest do nas. To my z całą pobożnością i wiarą, jeżeli nie wchodzimy na żniwo Pana, jesteśmy w stanie najgłębszego upadku. Papież Grzegorz Wielki rozumiał tę prośbę o posłanie robotników jako przebudzenie kapłanów. Głosi, że świat jest pełen kapłanów, którzy są robotnikami, ale niepracującymi (choć mogą robić wiele), nawet o sobie mówi, że często nie robi tego, co powinien. To wołanie o przebudzenie całego Kościoła, skoro w Fatimie to troje dzieci stanie się robotnikami na żniwie Pańskim, gotowymi na trud, poświęcenie, nawet na cierpienie, by ratować ludzkie dusze. Do tego nie trzeba mieć święceń kapłańskich. Trzeba tylko wiary, by iść za Jezusem.
3. Kluczowe i pierwsze słowa dzieci wobec Matki Bożej są zawsze takie: „Czego Pani sobie życzy ode mnie?” Nie trzeba objawienia, by człowiek zadał to pytanie: Czego Bóg pragnie dla mnie i jaki ma plan dla mojego życia? Można żyć nawet jako człowiek wierzący i nigdy sobie tego pytania nie zadać: czego pragnie ode mnie Bóg. Często wszystko w relacji do Boga zamyka się jedynie w tym, czego my pragniemy od Boga, co nam ma dać i o co Go prosimy. Odwrotnie nigdy. To pytanie o całe nasze życie. Po co ja żyję, ale też bardzo konkretne: czego Bóg oczekiwał wczoraj, dzisiaj i jutro. Odkrywamy wtedy łaskę chwili. Bóg nie tylko czegoś od nas chce, choć już to jest czymś bezcennym, że on nas potrzebuje, a nawet o coś nas prosi. To tylko początek, za tym oczekiwaniem jest łaska, którą nas będzie wspierał, jeżeli to dobro odkryjemy. Bóg okazuje nam łaskę, gdy Go prosimy, lecz jest nieporównaną łaską, gdy uczymy się chodzić drogą Jego planów. To doświadczenie miłości Boga w sposób dotąd nieznany. Stajemy się robotnikami na żniwie Pana.
4. Jeden z uczestników objawień 13 czerwca wspomina: „Klęczałem obok dzieci i parasolem chroniłem ich głowy przed upałem. Łucja powiedziała dwa, może trzy razy: „Niech każdy kto może, uklęknie.” Łaska chwili może być tak prosta i zwykła, jak to trzymanie parasola nad głowami dzieci, maleńki czyn wpisany w samo serce wielkich dzieł Boga. I to wezwanie, by uklęknąć, każdy sam. To zrozumienie słów Jezusa: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.” To prośba najpierw za siebie samego, o odkrycie na nowo swojego życiowego powołania, nawet jeżeli dziesiątki lat już nim wędruję. Po raz kolejny w naszym życiu wezwanie Pana, bym poszedł za Nim.
33 Wyświetlenie, 1 Dzisiaj