KAZANIE KS. PROBOSZCZA 21.06

12 NIEDZIELA ZWYKŁA21.06.2026r.

1. Strach ma wielkie oczy, strach paraliżuje, można umrzeć ze strachu. Znamy te powiedzenia, które opisują, jak strach niszczy nasze życie. Może nas zupełnie sparaliżować lub przeciwnie, stać się głównym motorem życia. I wszystko, co robimy, jest napędzane strachem. I dobro i zło można robić ze strachu. Czasem strach jest paniczny, gdy czujemy się zagrożeni śmiercią, chorobą, nieszczęściem lub jest cichy, gdy czujemy, jak ludzkie oko czyli ludzka opinia nad nami ciąży. W Ewangelii Jezus trzykrotnie powtarza nam: „Nie bójcie się!” Nawet kiedy nie wiemy jeszcze, jak to możliwe, to wiemy przynajmniej, że jest możliwe życie wolne od tyranii strachu.

2. A przecież strach jest też czymś pozytywnym, co przenika całą przyrodę, jest czymś koniecznym. Broni nas przed zagrożeniem, daje szansę, by go uniknąć. Funkcjonuje w świecie zwierzęcym, a nawet rośliny potrafią reagować na zagrożenie. Nasze dzieci muszą się nauczyć strachu przed tym, co groźne: nie wkładać ręki do ognia, nie wkładać do ust rzeczy szkodliwych. Naszym problemem jest też zanik strachu tam, gdzie jest dobry. Ludzie nie boją się rozpętywać wojen,  zachowują się, jakby byli nieśmiertelni, nie licząc się z tym, co niszczy życie, robiąc rzeczy, które życie zatruwają i okaleczają. Jeździmy samochodem, łamiąc zasady bez strachu, że zabijemy siebie lub kogoś. Wchodzimy w zabójcze nałogi, nie chcemy się leczyć nawet wtedy, gdy to jest możliwe. Podsycamy niszczące emocje gniewu, nienawiści, zemsty, frustracji. Napędzane chciwością szalone tempo pracy bez odpoczynku niszczy nas. Albo równie zabójcza bezczynność.

3. Człowiek tkwi w potrzasku i śmiertelnej pułapce: z jednej strony niszczącego strachu, a z drugiej jego braku. Ewangelia jest dziś drogą wyjścia. Pan Jezus mówi o lęku, który jest zdrowy i jest ratunkiem: „Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” Ten nasz stan nazywamy BOJAŹNIĄ BOŻĄ. Trzeba dobrze zrozumieć, co to znaczy: bać się Boga? Może dobrze, że zanikło powiedzenie; „bój się Boga”, jeżeli mamy to fałszywie rozumieć. Gdyby Bóg chciał karami rządzić światem, może szybko wszystko by uporządkował. Gdyby każdy władca na samą myśl o wywołaniu wojny, każdy bogacz na samo pragnienie, by żyć kosztem innych, każdy pyszny wynoszący się nad Boga i innych ludzi natychmiast został zniszczony piorunem z jasnego nieba, nastałby porządek. Tylko, że świat byłby nie domem Ojca, lecz kolonią karną z Bogiem jako klawiszem.

4. Bojaźń Boża jest czymś zupełnie innym. Jest darem Ducha Świętego, jest blaskiem prawdy o wielkości Boga i Jego ojcowskiej miłości. To prawda, że jesteśmy Jego stworzeniem, Jego dziećmi, które same z siebie przestają istnieć. Zamiast mówić o lęku przed Bogiem, lepiej mówić, że to lęk o Boga, lęk przed Jego utratą. To lęk przed życiem, w którym nie ma miejsca dla Boga. Dziś zanikła kiedyś oczywista bojaźń przed śmiercią w grzechu. Nauczanie Katechizmu pozostaje niezmienne: „Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego”(1033). Tym bardziej nie boimy się już życia bez łaski, nie w jednym dniu, ale w dziesiątkach lat. W życiu nie chodzi o to, byśmy mieli szczęście i wyspowiadali się przed śmiercią. Chodzi o to, by całe życie przeżyć z Bogiem. Bojaźń Boża jest pragnieniem i nadzieją, że możemy całe nasze życie przeżyć w bliskości Boga, w komunii z Nim, żyć w dłoniach miłującego Ojca. To nas uwalnia od wszelkich niszczących i paraliżujących strachów. Bojaźń Boża daje nam odwagę, by podejmować w życiu nowe dzieła, mówić Bogu codziennie TAK, angażować swoje życie tam, gdzie On nas posyła. Wbrew logice strachu co powiedzą inni, wbrew naszej wygodzie. Jeżeli jest w nas choć mały promień tęsknoty za takim życiem, odrobina lęku, by nie stracić Boga, to znaczy, że dar Bojaźni Bożej już jest nam dawany. Przyjmijmy go.

 108 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj