KAZANIE KS. PROBOSZCZA 16.11

33 NIEDZIELA ZWYKŁA16.11.2025r.

1. Renowacja tabernakulum uświadomiła mi, jak szybują ceny złota. W ciągu roku jego cenę podnoszono 50 razy. Przyczyną jest trwająca wojna i niepokój o przyszłość świata. Bo może czeka nas jeszcze większa wojna, jakiś wielki kryzys gospodarczy czy inne nieszczęścia. Wtedy złoto ma być ratunkiem i ma ocalić tych, którzy je będą posiadać w odpowiedniej ilości. Dlatego ceny szybują i biją rekordy. Jednak ze złotem związana jest inna tragiczna historia. Po wojnie w okolicach obozu zagłady Auschwitz kwitł straszny proceder wypłukiwania prochów spalonych ofiar w poszukiwaniu złota. Ludzie kierowani z rampy do komór gazowych połykali złoto chcąc je zachować. Skutkiem były właśnie prochy z przetopionymi kawałkami złota. Tak kończyła się ocalająca moc złota.

2. Jak nie złoto, to co? Może w kościele potrzeba pobożnej odpowiedzi w stylu: Bóg nas obroni i nie pozwoli, by stała nam się krzywda? To jednak jest raczej nadzieja sekt religijnych. Wszyscy zginą lub ucierpią, tylko my ocalejemy. Taka złudna Arka Noego. Kto słuchał dziś Słowa Bożego, takiej pewności na pewno nie ma. Już pierwsze zdanie brzmi niepokojąco i zaprzecza naiwnej nadziei: „Oto nadchodzi dzień palący jak piec…” Jeszcze mocniej mówi Jezus. Żydzi wyrażają pewność i nadzieje, że skoro świątynia jest potężna i piękna, to w jej cieniu nic złego nam nie może się stać. W taką pobożną, lecz nieprawdziwą nadzieję uderzają słowa: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu…” Dalej słuchając, czujemy się coraz bardziej zagubieni. Zapowiedź „strasznych zjawisk… prześladowań… niektórych z was o śmierć przyprawią” łączy się z obietnicą ocalenia: „Ale włos z głowy wam nie spadnie.” Według naszej logiki: albo jedno, albo drugie. Jak można mówić jednocześnie o prześladowaniach a nawet śmierci by zakończyć: „Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”?

3. Tylko bajki kończą się puentą, że żyli długo i szczęśliwie. I nawet w bajkach nie ma, że żyli bez końca. Ewangelia nie jest bajką i nadzieją dla naiwnych. Pan Jezus nigdy nam nie obiecywał, że jeżeli w Niego uwierzymy, przestaniemy jak inni ludzie cierpieć, doznawać zła i śmierci. I będziemy żyli radośnie i beztrosko. Daje nadzieję miłości Boga, stania się Jego dzieckiem, tak ważnym, że nawet włosy na naszej głowie są policzone. Bóg przeprowadzi nas nie tylko przez najtrudniejsze doświadczenia życia aż po śmierć. Bóg nie tylko nie usuwa nam z drogi wszelkich trudów, ale przeciwnie. Jego miłość uzdolni nas do odwagi i cierpliwości w życiu. Nawet radości w podejmowaniu trudnych wezwań. Dziś tę perspektywę w prosty sposób ukazuje św. Paweł: „Kto nie chce pracować, niech też nie je…abyśmy pracując ze spokojem własny chleb jedli.”

4. Istnieje głęboka duchowość pracy. Jak zaczynamy dzień modlitwą, podróż, jedzenie, to warto i naszą pracę powierzyć Bogu. Gdy pracujemy z Bogiem, wszystko się zmienia. Napełnia spokojem, ufnością. Gdy wielu będzie kupować złoto, które ma ich zbawić, inni będą wyznawcami chorych nadziei: świat może zginąć, ja ocaleję. My mamy ze spokojem i ufnością wypełniać czas pracą dla zdobycia własnego chleba i dla dobra ludzi. Każda praca kryje w sobie niesamowite perspektywy dobra niezależnie czy wykonuje się prostą pracę fizyczną, czy bardzo specjalistyczną. W każdej otwiera się wielka perspektywa uczciwości, profesjonalizmu, życzliwości, wykorzystania czasu. Praca staje się jedną z głównych form wyrażania miłości. Pracujemy dla swoich bliskich, dla rodziny, ale też uczymy się w pracy bezinteresowności. Uczymy się dzielić owocami naszej pracy, zauważać ubogich, potrzeby innych ludzi. Rzadko rachunkiem sumienia ogarniamy naszą pracę, choć ona stanowi wielką część naszego życia. Nie pytamy, jak ją wykonujemy i jak wykorzystujemy cały potencjał dobra, który jest w niej obecny. Praca powierzona Bogu i z Jego bliskością staje się lekarstwem na niepokój naszych czasów. Ze spokojem wypełniamy nasz czas pracą, jemy własny chleb i dzielimy się tym chlebem. Zamiast żyć niepokojami o to, co nas czeka, zamiast szukania w złocie lub czymś innym ratunku, codzienna praca staje się drogą naszej miłości i nadziei, że cokolwiek się stanie, jesteśmy w rękach Boga Ojca.

 111 Wyświetlenie,  3 Dzisiaj