KAZANIE KS. PROBOSZCZA 14.12
| 3 NIEDZIELA ADWENTU | 14.12.2025r. |
1. Słowo kryzys budzi strach, nawet przerażenie, gdy kryzys dotyka nas samych. Mamy kryzys wojny, która trwa i która nam grozi. Mamy kryzys gospodarczy, gdy nasze bezpieczeństwo materialne może lec w gruzach. Był kryzys choroby światowej jak pandemia i osobistego lęku przed chorobą np. nowotworową. Mamy też kryzysy w małżeństwie i rodzinie, gdy to życie wydaje się rozsypywać. W końcu mamy kryzysy kościelne, z wszystkimi aferami i zgorszeniami, gdy rzesze ludzi tracą wiarę w tym nasi bliscy, choćby dzieci. W niedzielę adwentu, która nosi tytuł gaudete czyli radości mamy w Ewangelii opis potężnego kryzysu wielkiego proroka św. Jana Chrzciciela. U schyłku swego życia przeżywa zwątpienie w Mesjasza, którego głosił i odkrył w Jezusie. Mrok kryzysu jest w pytaniu przekazanym z więzienia do Jezusa: „Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Całe jego życie zmierzało do tego jednego by wskazać Mesjasza i przygotować drogę dla Niego. Teraz wydaje mu się, że wszystko jest nie tak, że mógł się całkowicie pomylić. A całe jego życie zostało zmarnowane i wprowadziło ludzi na fałszywą drogę. To co słyszy o czynach Jezusa zupełnie nie zgadza się z tym co sobie wyobrażał i jak miało wyglądać to objawienie Mesjasza. Wszystko jest inaczej, wszystko jest nie tak jak sobie wyobrażał. To straszny kryzys poczucie, że człowiek zmarnował całe życie i nie ma już czasu by to naprawić.
2. Bardzo może nam pomóc odkrycie, że sam Pan Jezus nieustannie mierzy się z jakimś kryzysem. Już w łonie matki musiał przeżywać ból i niepokój czy Józef uzna Go za swoje dziecko, bieda narodzenia, nienawiść Heroda, ucieczka do Egiptu. Będzie nieustannie się zmagał z niewiarą i zwątpieniem, z głupotą i zdradą swoich uczniów, aż po kryzys Ogrodu Oliwnego: „oddal ode mnie ten kielich” i wołania na krzyżu: „Boże mój czemuś mnie opuścił” Człowiek wierzący, który chce życia bezkryzysowego jest w całkowitym blędzie. Ucieczka i niezdolność do przeżywania kryzysów niszczy małżeństwa, sprawia, że nie potrafimy wychowywać dzieci. Uciekamy od życia społecznego bo ktoś może mnie obrazić, nie docenić. Kto odrzuca kryzys i nie rozumie go szybko przestaje się modlić, przestaje się spowiadać i żyć duchowo. Nie ma wiary bez mroków kryzysu. Kto che zrozumieć Boga i Jego nieskończoną tajemnicę w 5 minut, bez wstrząsów, bolesnych pytań, poczucia, że to mnie absolutnie przekracza popełnia bluźnierstwo. Rości sobie pretensję by jego mała, ciasna i ograniczona możliwość umysłu i serca ogarnęła Boga, by Bóg był mniejszy od mojego myślenia. To nie tylko bluźnierstwo ale autolatria czyli postawa przedkładania siebie nad Boga. To co zrobił Lucyfer.
3. Nie wiemy w jakim stanie ducha kończył życie św. Jan. Jednak to, że podjął męczeństwo świadczy o tym, że wytrwał, niczego nie odwołał, odkrył w tym kryzysie w nowy sposób wiary, która wyjaśni mu nawet jego śmierć. Nauczył nas czegoś ważnego. Zachowania w kryzysie. Nie pogrążył się w zwątpieniu i rozpaczy lecz PYTAŁ. Szukał światła, był gotowy do zmiany swego myślenia czyli do nawrócenia. Pozwolił by Boże światło, Słowo Boże przeprowadziło go przez mroki kryzysu. Uchwycił się Jezusa: „A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie.” Nie wiemy jakie w życiu czekają nas jeszcze kryzysy, te własne i te ogólnoświatowe. Jednak światłem, radością i nadzieją tej niedzieli jest pewność, że Pan Jezus jest w tym z nami. Jego możemy się uchwycić, w nim szukać światła, odpowiedzi, nowego zrozumienia. Potrzebujemy postawy o której uczy dziś św. Paweł: „bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest bliskie” Cierpliwość jako pełen nadziei trud zadawania pytań i szukania u Jezusa w Słowie Bożym odpowiedzi. Od kilku lat prowadzimy krótkie 5 minutowe katechezy przed mszami niedzielnymi. To kilkaset krótkich odcinków refleksji nad tajemnicami wiary. Słyszałem bolesne zdanie, że ja tak tego nie rozumiem i zapominam. To doskonała okazja do takiej właśnie cierpliwości pomimo własnego ograniczenia i małości. Jednak z wielką nadzieją, że te krople Bożej Prawdy do mnie docierają i nigdy nie wiemy jak i kiedy okażą się zbawiennym światłem. Trwać w cierpliwości to pokorna świadomość naszego ograniczenia ale jeszcze bardziej pokora to uznanie blasku Prawdy Bożej. To radość, że Ten, który przychodzi już jest i już do nas mówi, uczy, rozjaśnia, przemienia myślenie, daje nowe życie. I szczęśliwy kto w Niego nie zwątpi.
53 Wyświetlenie, 2 Dzisiaj