KAZANIE KS. PROBOSZCZA 11.01

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO11.01.2026r.

1. Rzadko zdarzają się mądre filmy. Bruce Wszechmogący wydawał się komedią a okazał się głęboką i mądrą teologią. Błyskotliwy reporter telewizyjny w najgorszym dniu swego życia wini Boga za wszystkie swoje porażki i za cały nasz zły świat. Wtedy objawia mu się Bóg i daje udział w Swej Wszechmocy by układał świat tak jak chce. Zaczyna od wysłuchania wszystkich ludzkich próśb, wszyscy trafiają szóstkę w grze losowej, nastaje era szczęścia. Dalej wszystkie te cudowne pomysły zaczynają przynosić katastrofalne skutki. Jeżeli jest to komedia to z ludzkiej chęci bycia ponad Bogiem. Mało zdajemy sobie sprawę jak łatwo i szybko oceniamy Boga lub  uznajemy, że nic nie robi lub nic nie może. Mamy ateizm teoretyczny z łatwością wiary, że Boga nie ma. I ateizm praktyczny gdy przyznając, że Bóg jest to tu w naszym życiu i świecie Go nie ma i jest niepotrzebny. Na pociechę możemy spojrzeć na postać wielkiego proroka św. Jana Chrzciciela, który zupełnie nie rozumie i sprzeciwia się temu co chce zrobić Pan Jezus. Dla niego Mesjasz powinien wstrząsnąć światem, tych, którzy się nawrócą nagrodzić a wszystkich innych wytracić. Będzie głosił, że siekiera Boża jest już do drzewa przyłożona i Bóg będzie ciął. Zamiast tego stoi Mesjasz w wielkim tłumie grzeszników i jak jeden z nich chce przyjąć chrzest pokuty. To jakby dziś Pan Jezus stanął w kolejce do konfesjonału. Bo chciał powiedzieć nam biednym grzesznikom, że jestem z wami, blisko was, możecie się Mnie uchwycić. Nie siekiera a wyciągnięta dłoń. Prorok nic nie rozumie z tej cudownej pokory i delikatności Boga, którą zapowiadał inny prorok: „Nie będzie wołał ni podnosił głosu…Nie złamie trzciny nadłamanej.”

2. Dziś zamiast naszej zaślepionej wizji (jak pewny siebie reporter z filmu) możemy spróbować otworzyć oczy na Boga. Od spojrzenia z II czytania: „w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi.” To w gruncie rzeczy bojaźń przed zamknięciem w swojej ludzkiej perspektywie, w której jest tyle ciasnoty, głupoty, pychy. Św. Jan słyszy to w słowie: „Ustąp teraz.” Ustąp przed Bogiem, nie wierz ślepo w siebie. Ustąp i pozwól by twoje życie nie skończyło się na tym własnym ciasnym świecie, by Bóg otworzył nad tobą Swoje niebo. Inaczej chcąc być nad Bogiem zamienimy życie więzienie i krainę ciemności. Nie wystarczy przyjąć Sakrament Chrztu. Teraz Bóg chce nas ochrzcić czyli zanurzyć w Sobie, otworzyć nad nami niebo jak nad Jordanem. Dla wielu otwarciem nieba będzie dopiero godzina śmierci. To bardzo późno, może za późno. Nie ustąpili Bogu miejsca, nie dali Mu szansy. Bliskość Jezusa, ta wyciągnięta dłoń Boga nic im nie dała.

3. W prawdziwej modlitwie uczymy się ustępować Bogu miejsca zamiast być ponad Bogiem . Choć często nie znamy jej najważniejszego celu. Po co się modlić. I szybko przechodzi nam przez gardło; nie mam czasu, nie potrzebuję. Nie modlimy się bo tak trzeba lub by nie mieć grzechu albo by czasem o coś poprosić. Modlitwa prawdziwa wprowadza nas w chrzest. Otwiera niebo i daje Ducha Świętego. Otwiera nas na ten prawdziwy świat Boga. Jak możemy ustąpić ze swej błędnej pozycji gdy nie chcemy dać nawet odrobiny czasu. Trudno o bardziej zaślepioną deklarację jak; nie mam czasu. I trudno o prostsze wyznanie, że mój opór przed Bogiem topnieje jak postanowić, że już nigdy Bogu nie powiem nie mam dla Ciebie czasu.

4. Ewangelia kryje jeszcze jedno ważne słowo. NATYCHMIAST. Jezus wyszedł z wody Jordanu natychmiast. To był czas maksymalnie krótki. Kiedyś św. Jan Paweł w wywiadzie rozważał wielką tajemnicę mocy Boga, który ustala dla każdego zła czas trwania. Ileś lat dostał faszyzm, ileś komunizm ileś czasu ma też przed sobą zło w naszym świecie. Ale ten czas jest w Boskich wyrokach określony i jest krótki nawet jeżeli my myślimy inaczej. Jest powiedzenie, że szczury opuszczają tonący okręt. A człowiek może na niego dopiero wchodzić. W czasie komunizmu ludzie wchodzili we współpracę z tym systemem nawet wtedy gdy miał jeszcze przed sobą kilka miesięcy istnienia, gdy było widać, że tonie.

Dać Bogu czas na nasz chrzest w Duchu, na otwieranie przed nami nieba. Dać mocne postanowienie czasu modlitwy codziennej. Niezwykle cenny jest też czas nawet chwili modlitwy w pustym kościele, chwili adoracji, to ustąpienie miejsca tej pokornej i cichej obecności Boga. Przedłużyć czas komunii. Przecież Pan Jezus nie znika z nas chwilę po komunii. Dzięki imieniu Jezu wypowiedzianemu z wiarą możemy poczuć tę tajemniczą bliskość Boga, gdy jest nam dobrze i gdy cierpimy. A kto ma wrażliwy wzrok wystarczy spojrzenie w wizerunek jakoś bliski i ulubiony. Gdy poczujemy smak tej bliskości, światło, pociechę, czułość niebo nad nami zacznie się otwierać a my wchodzimy w nasz chrzest.

 5 Wyświetlenie,  5 Dzisiaj