KAZANIE KS. PROBOSZCZA 25.01
| 3 NIEDZIELA ZWYKŁA | 25.01.2026r. |
1. To oczywiste, że nie lubimy starości. Tak samo nie lubimy choroby, niepowodzenia, porażki i wszystkiego, co burzy nasz plan życia. W starości widzimy torturę powolnego tracenia życia. Trochę żartem, a trochę nie, mówimy o cofaniu się do stanu dziecka. Tracimy siły, zapominamy, nie nadążamy, nasze ciało coraz jaśniej daje znać, że przemijamy. Z dzieckiem jest istotna różnica. Tam każdy dzień, miesiąc i rok niesie pozytywną zmianę, kolejne etapy rozwoju. W starości wydaje się nie być żadnej nadziei. I można oczekiwać tylko, że będzie gorzej. W katechezach o starości w 2022 roku papież Franciszek bronił starości wbrew „kulturze odrzucenia”, wstrząśnięty samotnym umieraniem w dużej mierze starszych w czasie pandemii. Papież uczy o darze starości, który powinien być związany z doświadczeniem i mądrością. I sam wtedy jako „staruszek” mówił: „My „staruszkowie” powinniśmy być światłem dla innych.” Nasza cywilizacja z cała pewnością spycha starość i ludzi starych na margines. Aż po postawę: “kiedy wreszcie umrzesz” zamienione w ideologię eutanazji czyli szybkiej śmierci na życzenie nawet rodziny. Są też starsi, którzy prowadzą batalię, by mimo wszystko być najważniejszymi, rządzić i kierować wszystkimi. Ranią siebie frustracją, że nikt ich nie słucha. I zamiast błogosławić swoje dzieci i wnuki, nieraz je przeklinają, bo są, jak to się mówi: „nieusłuchliwe”
2. W nauczaniu Franciszka o starości pada jedna myśl, która może stać się kluczem do zrozumienia dziś Słowa Bożego. W ostatniej katechezie powtarza myśl: „Tak, drodzy… zwłaszcza wy, starsi, to co najlepsze w życiu pokaże przyszłość… To co najlepsze, bo najlepsze z życia jest jeszcze przed nami. Miejmy nadzieję na tę pełnię życia, która czeka nas wszystkich.” Bez tej nadziei ludzie starsi będą wciąż powtarzać, jak to dawniej było dobrze i żyć w rozpaczliwym smutku, że nic dobrego ich już w życiu nie czeka. To jest też smutek ludzi nawet młodych z niepokojem patrzących na świat, na niesamowite zagrożenia, że „dobrze to już było”. Byle nam dziś było dobrze, o przyszłości nie trzeba myśleć. Na pytanie w konfesjonale, czy myślałeś, gdzie cię doprowadzi to, co dziś robisz, pada odpowiedź, że “nie myślałem i przyszłość mnie nie obchodzi”. Dziś Słowo Boże jest o prawdziwej nadziei, którą daje Bóg w samym środku mrocznego i bolesnego doświadczenia. Jezus zaczyna swoją misję o marginesów i miejsc najbardziej oddalonych, od ludzi, którzy żyją w ciemności. Kluczowe jest już pierwsze zdanie, w którym przez proroka Izajasza Bóg się niejako tłumaczy: „W dawniejszych czasach upokorzył Pan Krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwała okryje drogę do morza…” Mroczne doświadczenia, które Bóg dopuszcza na cały świat, na Kościół i na życie każdego, kończy się wielką łaską i ma w sobie światło wielkiej nadziei. I znowu może nam pomóc obraz starości, która nas prawdziwe upokarza, wtrąca w różnoraką słabość. Upokorzeniem Bóg zaczyna kruszyć ludzką pewność siebie, gdy człowiek chce sam rządzić życiem swoim i innych. Robić, co chce i tak, jakby miał na ziemi żyć wiecznie i był nieskończony. Upokorzenie starości we wszystko to uderza, kruszy, pokazuje nicość wiary w siebie. To też dlatego ludzie starsi są bardziej w Kościele, bardziej otwarci na Boga, bardziej Boga potrzebujący. Bo życie z jego upływającym czasem i mrokami staje się szansą otwarcia na prawdziwą nadzieję.
3. To nasza starość dla tych, którzy już jakoś w nią wchodzimy i też od niej uciekamy. I dla tych, którzy na razie tylko o niej myślą z daleka, bo są młodzi. TO MIEJSCE, które jak wynik najdoskonalszego badania pokazuje, jaką nadzieją żyjemy. Jeżeli życie jest tylko tu i teraz, to faktycznie starość jest torturą i życiem bez sensu, a zwolennicy eutanazji mają rację. Jeżeli jednak jest przed nami perspektywa prawdziwej przyszłości, nawet bolesnego rodzenia się do życia wiecznego, perspektywa powrotu do dzieciństwa w Domu Ojca i do raju na nowo otwartego, to starość jest dokładnie tym, jak uczy papież: darem, najważniejszym i najcenniejszym etapem życia. W nim jak nigdy przez całe życie mamy szansę otwarcia na to światło prawdziwej nadziei. A całe doświadczenie życia zrozumiane w Bożym świetle daje nam więcej prawdy i pokory. W starości możemy przyjąć dar mądrości, który jest całkowitym zaprzeczeniem ludzkiej pewności, że “ja wszystko najlepiej wiem i rozumiem”. Zamiast chęci kierowania innymi – dar cierpliwej miłości, bycia duchowym wsparciem dla bliskich, takim rodzinnym zgromadzeniem zakonnym, w który trwa gorąca modlitwa za wszystkich: za tych moich bliskich, którzy utracili wiarę, za tych, którzy nie mają czasu dla Boga i dla siebie. Świadectwo pogody ducha, życzliwości, akceptacji w znoszeniu ograniczeń starości i słabości innych ludzi wnosi to cudowne światło nadziei: „że najlepsze z życia jest jeszcze przed nami.”
4. I może jeszcze dobre lekarstwo na brak nadziei i procesy starzenia się mózgu jednocześnie. Dobra lektura nie tylko Słowa Bożego. Słowo, które pokazuje prawdziwe rozumienie życia, budzi nadzieję wciąż gaszoną przez różnorakie mroki. Z radością w prawie wszystkich domach widziałem, jak kładliście na stole księgę Pisma Świętego. Ale u kilku osób starszych widziałem też świeże na ten rok ewangeliarze z fragmentem Ewangelii czytanym w Kościele na każdy dzień. Chcemy mieć prawdziwe światło i nim żyć, to otwórzmy oczy, by do nas przeniknęło.
3 Wyświetlenie, 3 Dzisiaj