Kazanie ks. Proboszcza na Boże Ciało 2020

    1.   Boże Ciało w czasie pandemii. Czy to coś zmienia? Zmiany już widzimy. Wielu boi się zarażenia dla innych szokiem jest komunia na rękę.. Pandemia zaburzyła bieg świata ale też nasze życie wiary. Kościół online nie może istnieć, by żyć musi się gromadzić i robił to nawet wtedy, gdy było to niebezpieczne. Prześladowania, wirus, zwykła niepogoda. Czy jednak ten czas jest tylko groźbą i tylko bolesna katastrofa bo życie straciło pół miliona ludzi, a 8 milionów jest zarażonych i te liczby rosną. Ludzie tracą grunt pod nogami, zagrożony jest ich byt zwłaszcza w krajach biednych. Tam nie ma nawet dziurawej tarczy. Pytamy jak to uderzy w Kościół.  Wielu nawet głosi, że to jest atak na wiarę. Inni pytają jak zawsze przy bolesnych doświadczeniach: GDZIE JEST BÓG??? On, który jest Ojcem i Opatrznością kierującą biegiem świata. Co robi, czemu na to pozwala? Chyba, że nic nie może lub Go to zupełnie nie interesuje. Zostawił nas samych. To kara Boża głosi wielu gorliwych wierzących. Początek końca świata

     2 Dziś pierwsze czytanie rzuca światło na chaos i zamęt w którym żyjemy. Gdy Mojżesz nakazuje ludowi pamiętać, że cała trudna i bolesna droga przez pustynię, długie czterdzieści lat była DROGĄ BOŻĄ. Choć Ziemia Obiecana była tuż tuż a Bóg podjął decyzję by poprowadzić lud na miejsce martwe i bez życia. W taki stanie serca nie mogą dojść do celu drogi. Bóg widzi ich zwątpienie, niewiarę, tęsknotę za powrotem do niewoli. Mojżesz mówi: „Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój przez czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić i wypróbować i poznać co jest w twym sercu…Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną…” Droga krótka została zamieniona na długą i bolesną wędrówkę, gdzie dzień po dniu będą całkowicie zależeć od Boga, czy o poranku będzie manna czy nie. Codziennie od Boga będzie zależeć ich życie i śmierć. To samo Bóg uczynił w raju po grzechu. Człowiek miał drzewo życia na wyciągnięcie ręki a będzie do niego wracał nieskończenie długo. To nie odwet Boga i Jego straszna kara. Gdyby Bóg pozostawił człowieka z poranionym przez zło sercem w raju to raj byłby dla nas piekłem. Wirus na pewno nie powstał w żadnym boskim laboratorium. Nie Bóg powoduje, że się zarażamy, że na ziemi jest głód, zmiany klimatu, wojny, a ludzie żyją w nienawiści podziałów. Bóg potrafi jednak to czego nikt nie potrafi: wyprowadzić ze zła dobro, uczynić drogę tam, gdzie nikt nie przejdzie i zamienić pustynię  w drogę.

          3.   My ludzie robimy przeciwnie. Walcząc ze złem czynimy jeszcze większe zło. Walczą z mową nienawiści i siejemy większą nienawiść, protestując przeciw przemocy sami grabią i palą. Tak bardzo potrzeba nam nauki dróg Bożych. Oczu wiary, które w tym cierpieniu i chaosie świata widzą drogę. Dziś procesja jest znakiem, że ta DROGA Boża istnieje. Pewno Bóg w cudowny sposób nie karze zniknąć epidemii, nie usunie tego co czyni nasze życie bolesnym. Bóg chce jednego: wstrząsnąć ludzkim sercem. W Ewangelii pada pytanie, które i dla nas jest ważne. Gdy Jezus zapowiada chleb żywy budzi u słuchaczy niepokój i zamęt: „Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?” Komunia nie dokonuje się ani na dłoni ani na języku. Jej miejscem jest ludzkie serce. Bóg daje nam poznać co jest w naszym sercu, że jest wypełnione bez reszty wszystkim tylko nie miejscem dla Boga. Wykorzystuje do tego wszystko łącznie z czasem epidemii. Choć my żadnej drogi Bożej w tym nie widzimy. Jak Bóg da nam swoje ciało do jedzenia skoro człowiek go nie potrzebuje, dawno utracił apetyt, nie zastanawia się nawet czy wierzy w ten chleb czy nie. Mówi: nie jestem głodny.

        4.   Niedawno była zbiórka odpadów wielkogabarytowych. Ulice były pełne zwałów odpadków. Wtedy widać ile tego zalega w naszych domach.  Przez lata gromadzimy w sercu różne nasze chore bogactwa, sterty martwych śmieci, które jak mówimy mogą się przydać. Czasem terapii oczyszczenia, naszą pustynią jest ADORACJA. Katechizm tak uczy: „Adorować…oznacza uznać nicość stworzenia, które istnieje jedynie dzięki Bogu…wyzwala człowieka z zamknięcia w sobie, z niewoli grzechu i bałwochwalstwa.” Wystarczy zatrzymać się chwilę, minutę, kilka minut w ciszy przed Panem a terapia się zaczyna. Pojawia się ból serca wypełnionego śmieciami. Ból, że tracę czas, że to na nic nie daje, że to bez sensu. Krzyk największego kłamstwa w nas, że możemy żyć bez Boga, że nie potrzebujemy Ojca. Żyjemy sami z siebie. Pragnienie by natychmiast wrócić do zamknięcia w sobie. Szybko pojawią się wszystkie możliwe śmieci: natrętne myśli o pracy, o kłopotach, o pieniądzach, seksie, władzy, o konfliktach, bólach, lękach, bolesne emocje złości, gniewu, smutku, samotności. Dla tego śmietnika serca ludzie nie chcą adorować i uciekają od adoracji jak od nieszczęścia. A tak zaczyna się uzdrawianie serca, przygotowanie do prawdziwej komunii. Bez takiej adoracji prawdziwej komunii nie ma. Najwyżej połkniemy Ciało Jezusa, dla którego w sercu nie ma miejsca. Dziś tu jesteśmy by uczynić krok adoracji. Od nas zależy czy będzie to krok ostatni czy początek drogi uzdrowienia.

 457 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj