Wigilia Paschalna kazanie ks. Proboszcza

                                                WIGILIA PASCHALNA                            03.04.2021r

                                                                VCS

         1. Wszyscy wierzymy w Boga. I nasza wiara jest gorliwa, gdy tego wieczoru i nocy uczestniczymy w Wigilii Paschalnej. Gdzie jednak mamy przejść tej nocy i do czego zostać przeprowadzeni. Co nam mówią kobiety, które w półmroku poranka zmierzały do grobu Jezusa. Czy ta bogata liturgia Słowa Bożego jest dla nas nadzieją tego co ma się stać tej nocy, nadzieją naszej paschy i przejścia. Co się zmieni kiedy my zobaczymy słońce? Czy opis stworzenia świata zapowiada, że ma się dokonać nasze nowe stworzenie, Bóg nad nami powie: „Niech się stanie…”? I zostaniemy przeprowadzeni przez nasze Morze Czerwone, wybawieni z od wrogów i poczujemy dłoń Boga, który walczy w naszej obronie. I jak Abraham przejdziemy próbę wiary, oddania się Bogu bo tylko tak nasze życie stanie się płodne, spełnione. I przeżyjemy szczęście, że warto było słuchać Boga jak Abraham, Maryja, Józef i niezliczona rzesza świętych czyli błogosławionych. Co nam mówi ten obraz Ewangelii św. Marka: Gdy minął szabat, Maria Magdalena, matka Jakuba i Salome nakupiły wonności, żeby pójść i namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.”To niezwykły opis wiary bez nadziei, choć to brzmi wyjątkowo źle to jednak tak wiara ma w sobie piękno, wręcz bohaterstwo i heroizm, wiele czułej miłości. Jest w niej to wszystko co najlepsze w człowieku. I jednocześnie całkowicie bezradne. Kobiety idą do martwego ciała Jezusa, idą bez nadziei zmartwychwstania. Są przekonane, że ziemska historia ich Pana się tragicznie skończyła, a razem z tym wszelkie nadzieje i oczekiwania. Bohaterami takie wiary bez nadziei są Nikodem i Józef z Arymatei. Przyznają się do Jezusa w momencie całkowitej klęski, służą już tylko Jego martwemu ciału, to oni organizują pogrzeb Jezusa. Jest w tym jakaś niesamowita odwaga, męstwo, wierność do końca. Jednak nie ma żadnej nadziei. Wiara bohaterska i martwa.

         2. Jedyna troska kobiet dotyczy wielkiego kamienia. Nie mają pojęcia jak go pokonają bo zasłania drogę do grobu, drogę do martwego Jezusa.  Nie oczekują zmartwychwstania, nie mają nadziei na to co zastaną przy pustym grobie. Jak bardzo możemy rozpoznać w tym nasza wiarę jej BRAK nadziei. Wiarę, w której jest tyle pesymizmu, papież Franciszek nazywa to „psychologią grobu”I to jest największym zagrożeniem dla Kościoła. Nie straszne grzechy, zdrady duchownych, prześladowania, medialne kłamstwa ale „słodkawy smutek” Jakby życie kościelne było dziś już takim pogrzebem Jezusa, a On był martwy, wiara się wyczerpała, nie ma radości i świeżości. Psychologia grobu zamienia chrześcijan w muzealne mumie to też słowa papieża. Choć ta nasza wiara bez nadziei bywa pełna wierności, trwania, przywiązania i poczucia, że będę tak wierzył tak do końca. To jednak jest to wierność jak na pogrzebie, jak przy trumnie. Jak kobiety rozmawiamy tylko o tym jak wielki jest kamień, który przygniata dziś naszą wiarę, Kościół, świat. Zły świat, złe czasy, złe media, zła młodzież, źli księża, źli politycy. Ten grobowy kamień jest ogromny. Trwamy, jesteśmy lecz to wszystko jest BEZ NADZIEI, w poczuciu przegranej. Jesteśmy jak: „pesymiści o posępnej twarzy.” To też określenie papieża. Krzyż przestał być sztandarem zwycięstwa, prawda o nim zarosła jak nasz krzyż na naszym Ranisbergu. Bywa, że przynosimy do kościoła krzyż bo jest za duży, za widoczny.

         3. Dziś jest i dla nas noc przebudzenia nadziei. To jest orędzie tej nocy: „powstał (żyje), nie ma Go tu.”Nam nie powie tego młodzieniec w bieli, anioł Boga nam chce to powiedzieć sam Pan. Mówił przez Swoje Słowo, choć my tak chętnie słuchamy o wszystkich kamieniach, które przygniatają życie I jak w jakimś amoku wciąż o tym mówimy, a nie słuchamy Słowa, który ma moc by odrzucić każdy kamień przygniatający nasze życie. Dziś może Go posłuchajmy, dziś postanówmy by Go zacząć słuchać bo Jego słowo ma MOC. Tracimy morze czasu na medialny bełkot, ludzkie gadanie a nie mamy chwili na otwarcie przed Bożym Słowem. Wszystko kończąc kłamstwem: NIE MAM CZASU. I TO NIE WSZYSTKO. On przychodzi dziś jako żyjący, jako chleb, w którym jest życie wieczne, jako remedium na śmierć, lekarstwo, które leczy naszą śmiertelność. W wielu chorobach zwłaszcza psychicznych człowiek odmawia przyjmowania lekarstwa robi to głośno lub cicho w ukryciu. Lekarstwo ląduje w śmietniku lub w szufladzie. Tej nocy mamy odkryć dar  Pana, w którym już dziś jest życie wieczne DAR NADZIEI. Tak o tym mówi do św. Faustyny: „Widzisz opuściłem tron nieba by się z tobą połączyć…Lecz chcę ci powiedzieć, że to życie wiekuiste musi się już tu na ziemi zapoczątkować przez Komunie Świętą. Każda Komunia św. czyni cie zdolniejszą do obcowania przez całą wieczność z Bogiem.”1811 Lecz jednocześnie każe zapisać swoją skargę na nas: „Ach, jak Mnie boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii św..Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym…Abyś poznała choć trochę Mój ból…1447 Ani wiary, ani miłości nie znajduję w ich sercach, do takich dusz idę z wielka niechęcią, lepiej by Mnie nie przyjmowały. 1288…dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają Mnie samego a zajmują się czymś innym…Idę do niektórych serc, jakoby na powtórną mękę.”1598

         4. To wszystko nas dotyczy i często komunia kończy się w kościele jest bardziej połknięciem Jezusa a nie spotkaniem z Nim. Jednak On nam dziś daje łaskę nocy przejścia i przebicia się przez ten najstraszniejszy KAMIEŃ, którym jest serce kamienne, nieczułe na bliskość Boga, niezdolne do komunii z Nim. W tej jednej chwili wszystko może się zmienić tylko jednym aktem woli, pragnienia, wejścia do tego wewnętrznego grobu. Chcę się jak dziecko uczyć komunii, spotkania, rozmowy, poczucia obecności żyjącego Jezusa. To nic, że moja I Komunia była dziesiątki lat temu i to nic, że przez te lata niczego więcej się nie nauczyłem a nawet jest gorzej, więcej obojętności, więcej pustki. Komunia do które będę wracał wiele razy w ciągu dnia. Zamiast psychologii grobu, ciągłego roztrząsania o kamieniach, które przygniatają życie PAMIĘĆ O PANU. Wystarczy westchnąć imię JEZU, spojrzeć na obraz, jedną myślą powiedzieć Mu, że jestem i ON JEST. Każda modlitwa może służyć komunii: różaniec bo w sercu każdego Zdrowaś jest Jezus, każda chwila adoracji, każde wejście do kościoła. Nawet wyobraźnia tak często zepsuta i zatruta może być narzędziem by poczuć, że ON JEST. Ta noc paschy tak łatwo może stać się początkiem nowej drogi, może się skończyć porankiem NADZIEI, WSCHODEM SŁOŃCA ale tego Boskiego Życia.

 359 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj