KAZANIE KS. PROBOSZCZA 19.03

4 NIEDZIELA POSTU19.03.2023r.

1. Wstrząsem i wydarzeniem szczególnym ostatnich dni jest uderzenie w osobę św. Jana Pawła II. Nie tylko medialne ale za tym idzie nawoływanie do burzenia pomników, odbierania nazw ulic i co jeszcze można wymyślić by zniknął z naszej przestrzeni życia. Wszystko by zakwestionować dar życia kogoś kto dotąd wydawał się wyjątkowym darem Boga dla świata i Kościoła. Zaślepienie tych wszystkich, którzy atakują zostawmy na boku. Ich raczej w kościele dziś nie ma. My skupmy się na naszej reakcji, którzy w Kościele jesteśmy i dla których osoba, świętość i życie św. Jana Pawła II są bardzo ważne, i są bezcennym darem Bożej Opatrzności. Chodzi o to by zaślepienie atakujących nie zderzyło się z zaślepieniem tych, którzy bronią zamieniając się w przerażającą walkę ślepców. Może nam w tym pomóc ewangelia uzdrowienia ślepego. A to zmaganie i zamęt mogą nam pomóc przejrzeć by widzieć działanie Boga w życiu Karola Wojtyły, widzieć w życiu każdego z nas, w historii świata i Kościoła. I nie musimy dzisiaj rozstrzygać i mieć absolutnej pewności jaka jest prawda zarzutów. Nawet odsunąć na bok poważne wątpliwości co do prawdy oskarżeń. Niech pracują obiektywni historycy badając źródła i szukając prawdy. Właśnie ten zamęt może stać się dla nas łaską prawdziwego przejrzenia. Przecież opis uzdrowienia ślepego od urodzenia jest pełen takiego chaosu, zamętu, walki, oskarżeń. Wielu wychodzi z tego jeszcze bardziej ślepymi ale w centrum jest człowiek, który odzyskuje wzrok najpierw ciała a potem duszy. Odkrywa bowiem i wyznaje wiarę w Boga, który go dotknął i uzdrowił. Gdy w drugim spotkaniu z Jezusem wyznaje: „Wierzę Panie” i oddał Mu pokłon.” I my z tego zamętu możemy wyjść bardziej widzącymi Boga i bardziej wierzącymi.

2. Można spróbować zapytać co powiedziałby dzisiaj sam św. Jan Paweł II. Może najpierw łagodnie by się uśmiechnął jak to robił, gdy zwracał się do ludzi. Pewnie nie broniłby żadnej swojej nieomylności i bezbłędności. Jak wszyscy święci nie bałby się prawdy swej grzeszności. Święty to grzesznik, który pozwolił się Bogu uratować. Bez wahania podpisałby się pod słowami Apostoła: „jestem pierwszym z grzeszników” Albo jak dziś słuchaliśmy: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu.” Może by powiedział: co wam napisałem w testamencie: „Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej niegodności i słabości.” Gdy wprowadzał Kościół w nowe tysiąclecie głównym krokiem był poważny rachunek sumienia: „aby Kościół wziął na siebie ciężar grzechu swoich synów…przynaglając swoich synów do oczyszczenia się przez pokutę z błędów, niewierności…” Wielu uważało za przesadę to ciągłe wyznawanie grzechów Kościoła. A on sam po prostu co tydzień przystępował do Sakramentu Pokuty. Jakim strasznym zaślepieniem nas wierzących jest widzenie świętych jako herosów, bez winy i bez skazy. Zaślepienie, które widzi wielkość człowieka a nie nieskończone Boże Miłosierdzie, przebaczenie i łaskę. W tym uwielbieniu człowieka a nie Boga można dotrzeć do bałwochwalstwa. Prawdziwej świętości, której źródłem jest łaska Boża ludzka słabość i grzeszność nie szkodzi. Ile zaślepienia może być w wierze, która nie widzi swej grzeszności, udaje doskonałość a człowiek wychwala nie Boga ale siebie samego.

3. Jest zaślepienie ateistyczne, w którym człowiek nie widzi Boga ani w Kościele ani w ogóle. Wielu wierzących też ma z tym problem. Św. Jan Paweł uczy o odpowiedzialności nas wierzących za plagę niewiary by przyjąć „część odpowiedzialności za szerzącą się coraz bardziej niewiarę, ponieważ nie umieliśmy ukazywać prawdziwego oblicza Boga.” Brud oblicza Kościoła może być jedną z ważnych przeszkód. Fałszywa wizja świętości jest tylko wstępem do nieszczęścia idącego dalej, do zupełnego zaniku poczucia grzechu. Doświadczeniem każdego spowiednika jest jak w ludzkiej grzeszności, gdy jest wyznana w prawdzie, z żalem i ufnością w Miłosierdzie dzieją się cuda łaski i nowego życia. Nawet kiedy te grzechy są prawdziwie ciężkie. Każdy spowiednik jest świadkiem tego co Jezus przekazał przez św. Faustynę: „Choćby dusza była jak trup rozkładająca się… i wszystko było stracone… cud miłosierdzia wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu.” I jest także doświadczenie drugie przeciwne spotkania w konfesjonale człowieka w stanie ślepej świętości. Tu wyznanie jest aktem uwielbienia siebie, nie mam grzechów, nic złego nie robię, nie mam sobie nic do zarzucenia, w moim życiu nie ma braków ani wad. Większość takich świętych w konfesjonale się nie pojawia. Sami siebie spowiadają. Ta zafałszowana wizja świętości staje się wstępem do największego duchowego problemu naszych czasów ZANIKU POCZUCIA GRZECHU. Nie ma grzechu bo człowiek sam sobie ustanawia co jest dobre a co złe, sam ustanawia prawdę. Nawet jeżeli wierzy w Boga jest ślepy i głuchy na Jego obecność, nie chce Jego Słowa. Nawet Dekalog jest zapominany. Nie ma Boga nie ma grzechu człowiek w swojej zaślepionej świętość kanonizuje siebie.

4. Niesamowita jest diagnoza kryzysu duchowego naszego czasu, który daje św. Jan Paweł II. I na czym ma polegać uzdrowienie świata i Kościoła. Mamy tyle różnych recept, co robić i co się musi stać. Oto jego diagnoza: „Przywrócenie właściwego poczucia grzechu jest pierwszym sposobem przezwyciężenia poważnego kryzysu duchowego, jaki trapi człowieka naszych czasów.” Tak trzeba rozumieć ten proroczy znak początku uzdrowienia ślepego od urodzenia: „Jezus…Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego.” To nałożenie na nas przez Jezusa naszych grzechów, zmieszanych z Jego śliną czyli tym co w Jezusie jest uzdrawiającą głębią miłości. Grzechy, które odsłania nam Jezus nie są zabójczą i oskarżycielską prawdą, która ma nas zdołować. To błoto grzeszności, którą On nakłada na nasze oczy to początek uzdrowienia i przemiany, początek nowego życia Zaczynamy WIDZIEĆ nie tylko naszą ludzką słabość i grzeszność ale widzieć bliskość Boga w Jezusie, który nas zbawia. Tak podane błoto grzechów mówi nam o tym jak bardzo jesteśmy kochani w naszej grzeszności. Dziś pojawiają się głosy by przestać spowiadać dzieci bo to dla nich frustrujące. Mamy czekać do 16 roku życia. Choć już 14 latki potrafią torturować rówieśników, przypalać papierosem. Szkoda, że nie można złu powiedzieć by poczekało i przestało działać w życiu człowieka od urodzenia. Niech cały zamęt podważania świętości Jana Pawła zrodzi w nas głębsze widzenie czym świętość jest naprawdę. Uczy uwielbienia Boga nie człowieka. I będzie przygotowaniem do naszej własnej terapii w spowiedzi wielkopostnej. Pełnej szczerej, prawdziwej, odważnej łaski widzenia naszych grzechów. Widzenia jak w naszej grzeszności jesteśmy przez Boga kochani i ratowani.

 242 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj