KAZANIE KS. PROBOSZCZA 09.07

14 NIEDZIELA ZWYKŁA09.07.2023 r.

1. Scena z podróży autobusem. 100 kilometrów i dwie godziny jazdy. Na siedzeniu obok ojciec z synkiem może 4 letnim. Pytania dziecka zaczynają się już przy zamknięciu drzwi, czemu zamykają się same, bez klamki. I tak przez całą drogę. Pytania synka i odpowiedzi ojca. Z każdej odpowiedzi rodziły się nowe pytania. Niesamowita jest zdolność dziecka do pytań, bo przecież nie wie, więc pyta i pyta. I niesamowita jest cierpliwość ojca w odpowiedziach bez końca. Ten obraz pomoże nam zrozumieć słowa Jezusa zachwyconego swoim Ojcem: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że skryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.” Kluczowe słowo: PROSTACZEK dobrze wyjaśnia nam to dziecko z autobusu. Prostaczek to dziecko, ale w pewnym określonym wieku. Nie noworodek, który nie mówi, ani takie dziecko, które już zyskało pewność, że wszystko wie najlepiej i o nic nie pyta. Może ten okres pytania szybko się kończy, bo dziecko nie znajduje cierpliwego słuchacza, który będzie w nieskończoność odpowiadał. I nie burknie ze złością: skończ już z tymi głupimi pytaniami i daj mi spokój. Może dlatego szybko stajemy się ludźmi, którzy czują się wystarczająco mądrzy i roztropni. Nawet nie musieliśmy przestać pytać Boga naszego Ojca, choć niby wierzymy, że jest Prawdą, bo nigdy nie stanęliśmy w tej postawie prostaczka czyli dziecka. Dziecka, które wie, że tylko Ojciec zna prawdę i dlatego nie przestaje Go pytać, zasypywać pytaniami, szukać u Niego odpowiedzi.

2. Niesamowite i powszechne jest to przekonanie, że sami wszystko dobrze wiemy, na wszystkim doskonale się znamy i nie potrzebujemy, by nas ktoś pouczał nawet sam Bóg. Jeden z kapłanów krytykował organistę, że źle gra, w złych tonacjach. Na pytanie czy wie, co to jest tonacja, musiał odpowiedzieć, że nie wie. Często im mniejsza wiedza, tym większa pewność siebie. Wielcy profesorowie, prawdziwi eksperci w swojej dziedzinie, wiedzą, że znają się tylko na małym wycinku wiedzy, że jest tyle pytań, na które nie mają odpowiedzi. Mała wiedza to często wielka pycha, wielka wiedza to pokorna prawda. Przestajemy pytać Boga Ojca, szukać prawdy w Jego Słowie. Za to człowiek jest w stanie uwierzyć w każdą bzdurę, bo to było w telewizji albo w internecie. Możemy słuchać bezkrytycznie różnych szarlatanów, mistrzów propagandy, zaburzonych psychicznie mędrców i uwierzyć w każdą bzdurę. Przestajemy pytać Boga, nie szukamy prawdy Jego Słowa, a z drugiej strony jesteśmy w stanie przyjąć nawet najgłupsze kłamstwo.

3. O tym mówi św. Paweł, opisując życie według Ducha. Kto jest otwarty na Ducha, w kim Duch mieszka, staje się tym ewangelicznym prostaczkiem. Bo Duch uczy nas być dziećmi Boga, Duch jest Prawdą i do niej prowadzi. Stajemy się jak to dziecko w autobusie zdolni do pytania, bo czujemy cierpliwą miłość Ojca. Jest także druga strona tej rzeczywistości: „Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć.” Żyć według ciała, to żyć pewnością siebie, ja sam wiem, ja znam prawdę. O takiej postawie Słowo Boże mówi prosto: „czeka was śmierć”. Niezliczone rzesze ludzi wierzyły i wierzą w szalone ideologie, kłamstwa propagandy lub po prostu we własną głupotę, zmierzając dziesiątkami lat do śmierci. Ostatnio w angielskich szkołach panuje moda, że dzieci mogą nie tylko wybierać swoją płeć, ale nawet czuć się zwierzętami: kotem, psem, koniem, rybą. I nie wolno im w tym przeszkadzać.

4. Dziś o jednym narzędziu, które może nas czynić ewangelicznymi prostaczkami, ludźmi, w których mieszka Duch. To LEKTURA prawdziwego Słowa. Nie tylko samego Pisma Świętego, ale dobrego i prawdziwego Słowa. Wielu świętych, jak św. Teresa Wielka, doktor Kościoła, twierdziło bez wątpliwości, że bez lektury duchowej nie byłoby ich wiary i całe życie wyglądałoby zupełnie inaczej, Święci pisali własne księgi, które dziś możemy czytać. Lecz przede wszystkim święci czytali, czytali i jeszcze raz czytali. Albo inaczej mówiąc: słuchali, pytali i jeszcze raz słuchali i pytali. Mamy dziś nie tylko wiele cennych lektur, mamy najprostszy środek, który może być początkiem lektury: czasopisma katolickie. Co niedzielę jest nas w świątyni około 1,5 tysiąca. Na stojakach mamy 20 gazet. I raczej nigdy wszystkie nie docierają do naszych rak. Zostaje 5, 6, 7, 8. Nasza wspólnota liczy około 3000 osób. Na spotkania biblijne raz w tygodniu przychodzi od 4 do 10. Ani spotkania biblijne, ani czytanie gazet katolickich nie jest jedynym sposobem otwarcia na Boże Słowo. Ale są konkretnym pytaniem, czy jesteśmy tymi prostaczkami, którzy Boga Ojca pytają, którzy słuchają Jego Słowa. Całą ludzkością wstrząsają wielkie wydarzenia: wojny, pandemie, klęski żywiołowe, migracja milionów ludzi. Czy pytamy Boga, co te znaki znaczą? Przeżywamy wielkie wydarzenia rodzinne, osobiste, dobre i złe, radosne i bolesne, czy pytamy Boga, co te znaki znaczą? Nic w naszym świecie bliskim i dalekim nie dzieje się, o czym nie mówiłoby nam Słowo Boże. Znajdziemy tam nawet prawdę o najbardziej nowoczesnych przejawach życia, jak internet czy sztuczna inteligencja. Tylko trzeba szukać. Święty Augustyn, który wtedy był kompletnie zagubiony, bezradnym wobec własnych słabości, w ogrodzie słyszy głos dziecka: „Bierz i czytaj” Tak zaczyna się droga i nawrócenie jednego z najważniejszych świętych Kościoła. To słowa dziś też do nas: „Bierz i czytaj.”

 140 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj