KAZANIE KS. PROBOSZCZA 23.07

16 NIEDZIELA ZWYKŁA23.07.2023 r.

1. „Dlaczego Bóg nie stworzył świata tak doskonałego, by żadne zło nie mogło w nim istnieć? Dlaczego Bóg nie powstrzymał pierwszego człowieka od grzechu?” To nie są pytania zbuntowanego nastolatka. To nie są pytania człowieka na progu ateizmu, zanim powie, że takiego Boga nie chce i najlepiej, by Go wcale nie było. To pytania zaczerpnięte z Katechizmu Kościoła. Katechizm nie boi się stwierdzić, że Bóg faktycznie wydaje się nieobecny i niezdolny do przeciwstawienia się złu. Nawet święci z bólem stawiają te pytania i tracą cierpliwość. Tak notuje św. Faustyna: „zapytałam Pana Jezusa, jak może znieść tyle występków i różnych zbrodni i nie karze ich, odpowiedział mi Pan: na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia Mego.” I właściwie na tym można by zakończyć dziś homilię. Wyjaśnić czemu Bóg ustami Jezusa mówi NIE sługom, którzy chcą natychmiast wyrywać zasiany chwast. Byłoby, jak to mówimy, krótko i na temat, jak dziś i jak przez całe dzieje Jezus odpowiada swoim niecierpliwym sługom, nawet świętym. Mówi im NIE, chociaż chcą dobrze, natychmiastowego i całkowitego zwycięstwa Boga i dobra, i całkowitej klęski zła we wszelkich jego postaciach. Przecież o to prosimy codziennie w każdym Ojcze nasz: „przyjdź Królestwo Twoje…zbaw nas ode złego.” Prosimy Boga, by położył kres całej potędze zła, we wszelkich postaciach. By wreszcie uderzył pięścią w stół, którym jest cała ziemia i cała ludzkość. Moglibyśmy nawet przywołać wniosek z ostatniego kazania o postawie mówienie Bogu na różne sposoby: nie mam dla Ciebie czasu. Jak brzmi to nasze: nie mam czasu, wobec Jezusowego: „teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada jeżeli nie poznają czasu…”?

2. Tak byłoby świetnie, bo krótko. Jednak Jezus w Ewangelii mówi nam znacznie więcej o tajemnicy dopuszczania zła nawet w strasznych postaciach. Mówi, dlaczego nadal istnieją. W pytaniu: czemu istnieje zło, kryje się niebezpieczeństwo. Kto je zadaje najczęściej, myśli, że on sam jest jakoś poza tym złem, że jego to zło nie dotyczy. Co najwyżej mnie boli i niepokoi, bo mnie jakoś dotyka i rani. Ale zło to nie ja. Tego zła we mnie nie ma. Jest jakiś zły świat, jacyś źli i straszni ludzie, ale nie JA. Tymczasem w wyjaśnianiu sługom cierpliwości gospodarza padają takie słowa: „byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim pszenicy…” Przynajmniej są dwa powody, że szybkie usunięcie chwastu jest katastrofą. Po pierwsze: korzenie roślin są już z sobą splecione, wyrwanie jednego niszczy wszystko wkoło. Po drugie: chwastem jest, jak w dawnym tłumaczeniu, kąkol czyli życica roczna. To chwast, rodzaj trawy, który jest łudząco podobny do pszenicy. Obraz ten pokazuje, że jest w nas poplątanie dobra i zła, jak splątane korzenie pszenicy i kąkolu. Często ulegamy pozorom dobra, a nasze dobro jest tylko powierzchowne. Jak kiedyś wyroby czekoladopodobne. Niby czekolada, ale niby, tylko pozornie, takie udawanie. Czas cierpliwości Boga, czas miłosierdzia trzeba rozumieć jako dar dla każdego z nas, a nie tylko dla jakiegoś złego świata, dla ludzi, których chętnie byśmy określili jako chwasty. To czas odplątania się od zła, oczyszczenia , czas prawdy. Nierzadko to, co wydaje się dobre w oczach ludzi, za co nas chwalą i nagradzają, w oczach Bożych jest obrzydliwe. Jak w słowach proroka Izajasza: „wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata…” A chodziło o szmaty używane przez kobiety do higieny intymnej.

3. Lubimy wymieniać, jakich rzeczy nie robimy, jakiego zła nigdy nie popełniłem: nikomu nie zrobiłem krzywdy, nikogo nie okradłem, nie spaliłem, nikomu nic złego nie zrobiłem. Zazwyczaj nie dochodzimy do stwierdzenia, że chyba jestem święty. Tymczasem dziś Pan Jezus w Ewangelii, każe nam spojrzeć tam, gdzie nam się wydaje, że jest tylko nasze dobro. To jest ten ważny krok PRAWDY EWANGELII. Zobaczyć, jak nasze dobro jest splecione ze złem, jak bywa powierzchowne, tylko dobropodobne. Można czynić dobro dla poklasku, z pychy, dla promocji i propagandy. Każde nasze dobro potrzebuje CZASU oczyszczenia, tego oddzielenia od zła. Nade wszystko potrzebuje tego nasza miłość, która jest największym dobrem życia. Miłość małżeńska, rodzicielska, rodzinna, do Ojczyzny, do Kościoła, do ludzi i do Boga. Ludzka miłość jest uwikłana i splątana jak korzenie pszenicy i kąkolu z egocentryzmem, chęcią dominacji nad drugim człowiekiem, podporządkowaniem go, traktowaniem instrumentalnie. Tyle chorób i słabości wplątuje się w naszą miłość. Mamy miłość zaborczą, toksyczną, bezmyślną czyli głupią, chorą, płytką, powierzchowną, tylko na chwilkę, tylko na dobre i przyjemne, niewierną, interesowną. Takie określenia można mnożyć. To właśnie w miłości można zrobić krzywdę największą temu, kogo się kocha. Nie krzywda od nieprzyjaciół jest najgłębsza. Najbardziej bolesna jest krzywda zadana przez bliskich, przez przyjaciół. Nigdzie tak bardzo ludzie się nie ranią jak w bliskości, którą jest w miłość. Można krzywdzić kochanego, okradać go z czasu, z uwagi, z rozmowy, z troski, z wielu innych wartości. I mówić jednocześnie: nie krzywdzę, nie okradam, nic złego nie robię. Może do postanowienia, by nigdy Bogu ani ludziom nie mówić: nie mam dla ciebie czasu, dodać uzupełnienie: nigdy ani Bogu ani ludziom nie mówić: ja nic złego nie robię. Jeżeli żyję, jeżeli Bóg daje mi czas, to właśnie po to, by oczyścić moją miłość, by ją odłączyć, odplątać od kąkolu. Jeżeli żyję, to Bóg tego chce.

 184 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj