KAZANIE KS. PROBOSZCZA 14.04

3 NIEDZIELA WIELKANOCY14.04.2024r.

1. Cennym darem prawdy sumienia jest nasza spowiedź z obmowy. Jednak dość rzadko wyznajemy oszczerstwo. Obmowa jest złośliwym mówieniem prawdy. I nie zwracamy uwagi, czy zło, o którym mówimy i przekazujemy dalej, jest prawdą czy kłamstwem, tylko obmową czy już oszczerstwem. Jeszcze rzadziej zastanawiamy się, skąd się bierze pasja i radość obmawiania, to jak w mówieniu źle o innych sami siebie próbujemy wywyższyć. Obmowa ma pokazać naszą wyższość, bycie lepszymi i mądrzejszymi od innych. Jednak jest taki rodzaj słabości i grzechu innych ludzi, który nam przynosi prawdziwą korzyść. Zwłaszcza kiedy drugi człowiek wyznaje przed nami swoją słabość i swoje winy. Po nawróceniu są ludzie gotowi wyznawać swoje grzechy publicznie, by uwielbiać Miłosierdzie Boże, by ostrzegać i zachęcać do prawdy przed Bogiem. Wyznanie jestem alkoholikiem, byłem przestępcą, zrobiłem w życiu wiele zła, budują wszystkich, którzy to słyszą. Niezwykłym darem jest wyznanie jak spowiedź, które apostołowie Jezusa, najbliżsi uczniowie, nie bali się zapisać w Ewangelii. A tak łatwo mogli to ukryć, udawać, że tego nie było. Oni jednak zapisali na zawsze, jak nie wierzyli Jezusowi, jak byli przyziemni, głupi, chciwi, jak zdradzali swego Pana. Pierwszy apostoł, Piotr, skała Kościoła, przyznawał się przez całe życie do zaparcia się Jezusa, Tomasz nie bał się przydomka niewierny. Dziś w Ewangelii wszyscy się przyznali, że nie wierzyli w zmartwychwstanie, nie chcieli i bali się tej nowej obecności Jezusa. Wszystkie Ewangelie o pierwszych spotkaniach ze zmartwychwstałym Jezusem są jak spowiedź, w której uczniowie publicznie i na całe wieki przyznają się do swej słabości, zdrady, zwątpienia.

2. Dziś Ewangelia zawiera nowy wymiar tej spowiedzi uczniów. Kryje się on w słowach: „Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli pisma.” Uczniowie przez lata słuchali niezliczonych nauk i kazań Jezusa, widzieli cuda i zupełnie tego NIE ROZUMIELI. Nie tylko słuchali, ale byli posyłani, by głosić Ewangelię. Teraz okazuje się, że dotąd niczego naprawdę nie rozumieli. Co gorsze, mogło im się wydawać, że dobrze rozumieją. Dopiero wstrząs śmierci i zmartwychwstania uświadomił im prawdę zaślepienia. Oni słuchając samego Jezusa, nie mogli się tłumaczyć, jak to robimy my, że ktoś za trudno mówi, że nudzi, politykuje, to wszystko jest nieżyciowe. Nawet kiedy słyszymy słowa zachwytu: jakie piękne kazanie, to lepiej nie pytać, co to oznacza. Ksiądz ładnie mówi, nie jąka się, mówi głośno nie pod nosem, “dowalił im”, oczywiście innym. Jednak najgroźniejszym stanem umysłu i serca nie jest nawet taka krytyka lub powierzchowny zachwyt. Najgorszym jest poczucie, że ja wiem już wszystko i wystarczająco, brak głodu Słowa. O tym chorym stanie wiary wspomina dziś apostoł: „Kto mówi „Znam Go” (znam Jezusa, doskonale rozumiem prawdy wiary, wiedzę o Bogu mam opanowaną w jednym paluszku), a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy.” To jest najbardziej chora postawa pewności siebie. Jestem wtedy jak rzecznik prasowy Pana Boga, który wszystko wie doskonale, lepiej od Boga, wie, kim On jest, co chce, co ma na myśli. Cierpią na ten stan i duchowni, i świeccy. Papież Franciszek ostrzega przed taką fałszywą pewnością siebie: „Jeśli ktoś zna odpowiedzi na wszystkie pytania, dowodzi to, że Bóg nie jest z nim. Jest on fałszywym prorokiem.”

3. Łaska oświecenia jest dla nas nadzieją. Nawet już się dzieje. U apostołów początkiem był kryzys nierozumienia i zwątpienia. Tego nam dziś nie brakuje. Cały świat, Kościół, nasze życie jest wstrząsane wydarzeniami, których nie rozumiemy i jesteśmy zagubieni. Nasze mądrości i odpowiedzi nic już nie znaczą i nikt ich nie chce słuchać. Sami nie wiemy, ale i cały Kościół wydaje się być zagubiony. To wygląda jak wielka katastrofa. Narzekamy, że nic nie rozumiemy, paraliżuje nas smutek i zwątpienie. Jednak tak naprawdę to jest wielka szansa. Tak zaczyna się OŚWIECENIE od naszego upokorzenia i łamania fałszywej pewności, że wszystko wiem i rozumiem, na wszystko mam odpowiedź. Bez kryzysu, który uczy pokory, możemy nigdy nie przełamać tego stanu uczniów, którzy słuchali Jezusa, ale nic nie rozumieli lub wszystko rozumieli po swojemu, nie szukając Prawdy Bożej. Pytania na które nie mamy odpowiedzi, wątpliwości, jakaś niepewność robią przestrzeń dla daru Bożego oświecenia. Pierwszymi zwiastunami może być pragnienie otwarcia na Boże Słowo, czytania Go, słuchania. Nie tylko Pisma Świętego, ale po prostu dobrego słowa opartego na Objawieniu, nawet zwykłej katolickiej gazety. Jednak i tu potrzeba pokory. Wielu z gorliwością i przekonaniem rozpoczęło tę drogę. Jednak po krótszym lub dłuższym czasie załamali się, stwierdzając: to nie dla mnie, nic z tego nie rozumiem, nic mi to nie daje, nie rozjaśnia mojego życia. Czytanie Pisma Świętego potrzebuje pomocy, wsparcia. Nie czytamy sami. Nawet nieudana homilia daje chwilę czasu, by Słowo do mnie dotarło. Potrzebujemy nauczania i głosu Kościoła, papieża, świętych, którzy tłumaczą Słowo, tylu innych ludzi, których Bóg obdarzył łaską rozjaśniania Słowa. Doktor Kościoła, św. Teresa Wielka, obdarzona łaskami mistycznego spotkania z Jezusem nigdy nie zrezygnowała z lektury. Wiele razy uczyła, że bez tego słowa nie wyobraża sobie swej wiary. I sama, choć tego nie chciała, napisała wiele ksiąg, które do dziś karmią wierzących. Dziś jest przed nami pytanie o miejsce Słowa Bożego, którym jest ostatecznie sam Jezus w naszym życiu. Brak otwarcia i obojętność sprawia, że to też do nas są słowa I czytania: „Zabiliście dawcę życia…” Odwrócenie od Słowa Bożego, to odwrócenie od źródła życia. Jednak natychmiast rodzi się się nadzieja: „ale Bóg wskrzesił Go z martwych.” Wystarczy mały krok otwartości na Słowo, postanowienie kilku minut lektury, najmniejszy głód Słowa, by nadzieja wskrzeszenia do nas dotarła i początek daru OŚWIECENIA.

 83 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj