KAZANIE KS. PROBOSZCZA 18.05
| WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE | 15.05.2026r. |
1. Może tęsknimy za dziecięcym naiwnym obrazem nieba w górze, za chmurami, gdzie Bóg siedzi na chmurce. Jako dorośli tracimy te naiwne obrazy. W górze i w dole jest bezkres wszechświata, który nie jest niebem, choć jest znakiem wszechmocy Stwórcy. Kiedy znika ta naiwność, w jej miejsce nie pojawia się widzenie bardziej prawdziwe i dojrzałe. Raczej pojawia się pustka i smutny sceptycyzm. Niebo i wieczność to wielka niewiadoma. Lepiej się tym nie zajmować i skupić się na życiu na ziemi, a nie fruwać w obłokach. Może jednak ten dziecięcy obraz nie jest tylko naiwnością. W opisie z Dziejów mamy i spojrzenie w górę, i chmurę: „Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu.” Szybko zostają przebudzeni z tego zapatrzenia w górę. My zostajemy przebudzeni w drugim czytaniu, które wyjaśnia, o jakie spojrzenie chodzi: „Niech da wam światłe oczy serca, byście widzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa…” Czym są te światłe oczy, które z ziemi potrafią już widzieć niebo?
2. Ewangelia na górze wniebowstąpienia kończy się słowem, które wszystko zmienia. Trudno o bardziej radykalne odejście, jak to do nieba, bardziej dalekie, bardziej w tajemnicę. Jednak ten, który odchodzi, mówi w ostatnim słowie: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.” Jest w niebie po prawicy Ojca, który Mu daje wszelką władzę i JEST TUTAJ I TERAZ Z NAMI. Między niebem i ziemią nie ma już przepaści, nie ma nieprzebytych mroków. My nie jesteśmy jeszcze w niebie, to niebo jest z nami. Każdy, kto ma oczy wiary i potrafi widzieć Jezusa, już nieba kosztuje, już w małym promieniu zna niebiańskie światło, atmosferę Domu Ojca. Dziecięcy naiwny obraz Boga na chmurce się myli. Bóg w Jezusie jest znacznie bliżej. Jedność, komunia, bliskość, w jaką możemy Z NIM wejść, jest niewyobrażalna.
3. Ewangelia mówi byśmy się nie bali trudu odkrywania nieba w naszym życiu, trudu wchodzenia do niego. Całe 40 dni do wniebowstąpienia jest określone tylko jedną drogą: „Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił.” Wrócili do swoich początków, gdzie wszystko się zaczęło. Jak ważne jest powracanie do swej historii życia, ale tylko po to, by tam odnaleźć i zobaczyć Jezusa. To nie jest idealizowanie przeszłości, jak to czasem robią starsi: bo dawniej to było dobrze. Jak w znanej opowieści: człowiek miał sen, że spaceruje z Jezusem po plaży i widzi wszystkie sceny ze swego życia: radosne i bolesne. Zauważa, że w bolesnych ślady stóp na piasku są pojedyncze. Wyrzuca Panu: czemu mnie opuściłeś, gdy Cię potrzebowałem? Jezus odpowiedział; „To są Moje ślady, gdy było ci najtrudniej, Ja niosłem cię na rękach. Może nigdy w życiu nie czuliśmy, że Jezus nas niesie, a nawet tylko, że podał nam rękę. Może najpierw trzeba dziesiątków lat życia, by zauważyć, jak jest ze mną, jak mnie prowadzi, a nawet nosi. Potem ten czas będzie się skracał. Możemy go już odkryć w powrocie do przeszłości, jakim jest rachunek sumienia. I nie będzie on suchym liczeniem grzechów, lecz odkrywaniem bliskości Pana, nawet w grzechu. W końcu stanie się to modlitwą codzienną wieczornym dziękczynieniem za wszystko, co mnie w dniu spotkało. Aż stanie się poczuciem obecności Pana w codzienności. W akcie strzelistym imienia Jezus, które przywraca nam obecność Pana. W ten sposób nauczymy się życia, w którym jest nadzieja, więź z niebem, które jest z nami.
29 Wyświetlenie, 1 Dzisiaj