KAZANIE KS. PROBOSZCZA 24.05
| ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO | 24.05.2025r. |
1. Do rabbi Barucha przychodzi zapłakany wnuczek. Bawił się z kolegami w chowanego i gdy przyszła jego kolej na ukrycie, koledzy się znudzili. On się ukrył, a oni poszli do domu, zostawiając go samego. Dziecko płakało, bo nikt go nie szukał. Wtedy przytulając wnuka, rabbi odkrywa, że tak jest z Bogiem. On się ukrył, by ludzie Go szukali, ukrył się, bo tylko tak mógł dać się ludziom. I nikt Go nie szuka. To dziś bolesny stan dusz. Nie ateizm albo fałszywa wiara, lecz obojętność. Nie ma znaczenia, czy Bóg jest, czy Go nie ma. Jego istnienie jest obojętne. Niech sobie siedzi, gdzie się skrył. Można o nim zapomnieć. Stąd tak ważne jest dziś słowo Ewangelii: „Weźmijcie Ducha Świętego…” Jeszcze jest 50 dni do Zesłania Ducha to pierwszy dzień po zmartwychwstaniu, a Pan Jezus od początku próbuje skłonić uczniów do otwartości na najważniejszy DAR Boga, dar Ducha. To przedziwne i najważniejsze przykazanie. Znamy 10 przykazań Bożych, dwa miłości, pięć kościelnych, wiele innych reguł i zasad ważnych w życiu, ale to jest przykazanie ponad wszystkie. Przykazanie kojarzy się z trudem, poświęceniem, obowiązkiem, ciężarem, wymaganiem nawet ponad siły ludzkie. Tu chodzi tylko o jedno: by przyjąć DAR. To wystarczy. Bóg tylko to nam nakazuje, przyjąć DAR. Nie odrzucić go.
2. W encyklice o Duchu Świętym św. Jan Paweł II zwraca uwagę na walkę, jaka toczy się w człowieku między dążeniami „ducha” a „ciała”. Powtarza ostrzeżenie Słowa Bożego: „jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć” Święty papież opisując tę walkę, która trwa w każdym człowieku między duchem a ciałem, pokazuje materializm jako skutek dominacji ciała w życiu. Nas mniej interesują filozofie materialistyczne, lecz zwykły i praktyczny materializm, który może iść w parze z wiarą w Boga. To tak, jak I Komunia stała się festynem materializmu. Spotkanie z Panem Jezusem ginie pod natłokiem imprez, prezentów, a materia wyparła ducha. Św. Jan Paweł udziela szokującej odpowiedzi na pytanie, kto wygra w tej walce. Nie mówi o potrzebie ofiar, o wielkim trudzie i poświęceniu jak w każdej walce. Pisze: „Kto zwycięży? Ten kto potrafi przyjąć Dar.” Dar jest z dużej litery zatem oznacza tę pełnię obdarowania Boga w Duchu Świętym.
3. Ewangelia łączy przyjęcie Ducha z prawdą o grzechu. Znowu I Komunia staje się areną zakwestionowania spowiedzi dzieci. Spowiedź to chory i niepotrzebny stres dla dziecka, wmawianie mu grzechów, dołowanie. Powinna być zakazana. Mówienie o człowieku jako o grzeszniku poniża nie tylko dzieci, ale wszystkich. Spowiedź to narzędzie kleru w dominacji nad ludźmi. Zwykły materializm wydaje się stosunkowo prostacki, kult pieniądza, posiadania, życie jako konsumpcja trudno nazwać wielką filozofią. Tu mamy do czynienia z materializmem duchowym, uwodzącą wizją bezgrzeszności i własnej doskonałości po swojemu. Zamiast prawdziwego Boga, który jest Duchem, mamy boga z materii. Sam człowiek jest swoim zbawicielem, ustanawia dobro i zło, sam się spowiada i rozgrzesza, sam jest swoim sędzią ostatecznym, gdy ogłasza nie mam już grzechu. Gdy człowiek nie widzi swej grzeszności, swej cielesności, która pcha go w mroczny egoizm, Bóg już do niczego nie jest potrzebny. Można o nim spokojnie zapomnieć. Nic mi nie może dać. Szczyt materializmu i logiki ciała: ja sam zastępuję Boga, sam się zbawiam.
4. Dzięki Ewangelii możemy zburzyć ten niszczący materializm. Zastosować słowa Pana Jezusa nie tylko do apostołów, gdy mówi: „Komu grzechy odpuścicie są mu odpuszczone, a komu zatrzymacie, są mu zatrzymane.” Człowiek, który zastępuje Boga sobą, musi stosować fałszywą zasadę. Potrafi z niezwykłą jasnością widzieć i potępiać wady, słabości i grzechy innych przy zupełnym zaślepieniu na wady, słabości i grzechy swoje. Będzie wściekał się na najmniejsze przewinienie innych na drodze, a sam nawet gdyby rozjechał człowieka na pasach, to nie jego wina. Przyznanie się do winy jest gorsze niż śmierć. To jasna reguła: im bardziej człowiek szuka winy u innych, to ucieka przed własną, im bardziej widzi drzazgę w oku brata, belki we własnym nie dostrzega. Bez przerwy śledząc innych, jest zupełnie ślepy na siebie. Gdy zada się mu pytanie: czy ma wady, otwiera ze zdziwieniem oczy.
5. Gdy uznamy ten fałsz w sobie, otrzymujemy lekarstwo. Możemy odpuszczać grzechy, nie będąc spowiednikiem, przez przebaczenie, cierpliwość, łagodność, rozumienie, milczenie, gdy mówienie o innych nic nie daje i nie pomaga. Odpuszczać, nie wracając wciąż do przeszłości, gdyż potrafimy „wykopywać ludzi z grobów”, wracając do ich grzechów. Z bojaźnią myśląc o tym, że możemy grzechy zatrzymać, nie pozwalając na miłosierdzie Boże, chcąc być sędzią tam, gdzie sam Bóg unika postawy sędziego. Wiele razy w Słowie Bożym Ojciec jakby nie chciał być sędzią i przekazuje to Synowi, a Syn też nie chce sądzić. Tymczasem zaślepiony człowiek jest zakochany w roli sędziego. Już pragnienie wyjścia z tego fałszu jest początkiem przyjmowania DARU DUCHA, nowym życiem, zwycięstwem.
47 Wyświetlenie, 3 Dzisiaj