KAZANIE KS. PROBOSZCZA 31.05

NIEDZIELA NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY31.05.2026r.

1. W krakowskim  starym mieście wielu mieszkańców też jest starych. A mieszkania choć wielkie, to wypełnione są jakąś pustką, samotnością i smutkiem. Rzadko zdarzają się domy pełne życia, biegających dzieci, zapachów z kuchni. To jasne, jaki dom odwiedza się z radością:  ten wypełniony gasnącym życiem, czy ten pełen radości życia. To daleki obraz tajemnicy niedzieli Najświętszej Trójcy. Często jednak dla nas, którzy wierzymy w Boga w trzech osobach, robimy znak Krzyża, wymieniając trzy Boskie Osoby, Bóg pozostaje samotnym starcem. Jego dom pozbawiony jest atrakcji, jak dla dzieci, które nie chcą odwiedzać dziadka, bo tam nie ma internetu i jest smutno. O domu Ojca słyszymy najczęściej na pogrzebach i tak nam się kojarzy pogrzebowo. W Gruzji istnieje dziwny zwyczaj, że na uroczystych biesiadach ten, kto przewodzi świętowaniu, a zawsze ktoś taki jest, pierwszy toast wznosi za Boga. Dla nas to dziwne, dla wrogów alkoholu nawet gorszące jakby rozpijanie w imię Boga. Gruzinom jednak Bóg kojarzy się z radością, ze szczęściem bycia razem, z nadzieją uczty przy stole życia wiecznego. To lepiej niż skojarzenie ze śmiercią, pustką i pogrzebem.

2. Nie sugeruję wprowadzenia tego gruzińskiego zwyczaju, choć wtedy wielu, zwłaszcza panów, wróciłoby do praktykowania wiary. Powróćmy raczej do Ewangelii, zwłaszcza tak brzmiącej, jak dzisiaj. Jezus mówi to do starego człowieka, Nikodema, który ma już życie za sobą. I choć przeżył dziesiątki lat, najważniejsze odkrycie jest przed nim: odkrycie, czym jest pełnia i radość życia. Odkrycie w spotkaniu z Jezusem otwartych dla nas drzwi do domu Ojca. Domu, którym jest miłość i wspólnota Trzech Boskich osób. To kluczowe słowa: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…” Dał dla nas i za nas Osobę dla siebie najważniejszą. To więcej, niż gdyby sam Bóg Ojciec przyszedł na ziemię, by nas zbawić. To większa miłość, bo dał Swego Syna. Mógł Boską wszechmocą sam dokonać zbawienia. A Synowi powiedzieć: Ty, Synu, siedź w niebie, by nic złego ci się nie stało. Ja sam naprawię zło świata, który stworzyłem. A jednak Ojciec dał Syna. Nie da się mocniej powiedzieć, jak jesteśmy ważni, kochani, a dom Ojca jest otwarty.

3. Pan Jezus chce byśmy w Nim zobaczyli tę niepojętą miłość, którą jest Bóg. Kto to odkryje i zobaczy, kto w to uwierzy, „ma życie wieczne…nie podlega potępieniu.” Już wchodzi do domu Ojca na radosną ucztę dzieci Bożych. Jestem kochany, zawsze oznacza, że także sam pragnę i jestem zdolny do takiej miłości jak mój Ojciec, jak Jednorodzony Syn i Duch Święty, który jest Darem. Patrząc na Jezusa, UWIERZYĆ. To zdecydować się, by zakosztować i teraz doświadczyć radości dawania siebie. Szczęścicie dawania siebie już na ziemi jest udziałem w życiu, którym jest Bóg. Radość, gdy daję siebie, daję swój czas, swoje siły, daję zdolności, uwagę. Szczęście, gdy mogę dzielić swoje życie, dawać je jako małżonek, rodzic, w każdym prawdziwym powołaniu. Dzielę swój chleb, swoje pieniądze, nic nie uważając do końca za swoje własne i tylko dla mnie. Radość życia we wspólnocie Kościoła. Jak mamy swoje miejsce w ławkach, tak odnaleźć miejsce bycia dla innych, zaangażowania, udziału, uczestnictwa, odpowiedzialności, troski. To radość wyjścia ze świata potępienia, w którym człowiek kręci się tylko wokół siebie i żyje tylko dla siebie. To jest: Łaska Pana Jezusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym.

 23 Wyświetlenie,  2 Dzisiaj