KAZANIE KS. PROBOSZCZA 19.02

7 NIEDZIELA ZWYKŁA19.02.2023r.

1. Gdyby Ukraińcy posłuchali tej Ewangelii nie byłoby wojny. Byliby teraz częścią imperium rosyjskiego, obywatelami drugiej kategorii. Bardziej niebezpieczni leżeliby martwi po strzale w tył głowy, mniej niebezpieczni wywiezieni byliby w głąb wielkiej Rosji. Czy takie ma być zastosowanie słów Jezusa z Ewangelii: „Nie stawiajcie oporu złemu; lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek nadstaw mu i drugi”? Może posłuchanie tych słów oznacza koniec pracy policji, prokuratury i sądów? Skoro złodziejowi, który rabuje mam oddać nawet to, czego nie zauważył i nie zdążył zabrać? Czy złodziej ma prawo nam zabrać, co chce i jeszcze mu mamy dodać za fatygę? Św. Janowi z Kęt przypisywano podobne wydarzenie. Gdy wędrował pieszo do Rzymu, został napadnięty i obrabowany ze wszystkiego. W szoku napadu zapomniał, że ma wszyty w płaszcz kawałek złota, a zapewniał bandytów, że wszystko oddał. Gdy to odkrył, pobiegł za nimi, by im oddać tę resztę, której nie zrabowali. Piękne, czy kompletnie głupie i nienormalne? Jezus też żył w kraju okupowanym przez wrogie mocarstwo, gdzie ludzie codziennie doświadczali brutalności okupantów. Wielu Żydów miało nadzieję, że poprowadzi ich do walki, sam weźmie do ręki miecz lub przynajmniej, jeśli nie potrafi walczyć, pobłogosławi ich do świętej wojny, słusznej i sprawiedliwej. A co z naszymi przodkami, którzy walczyli na tylu wojnach i frontach, z tymi wszystkimi niezłomnymi żołnierzami? Bez ich walki, odwagi, poświęcenia własnego życia bylibyśmy dzisiaj częścią rzeszy niemieckiej lub rosyjskiego miru.

2. Co Jezus nam chce powiedzieć przez tę Ewangelię? Przede wszystkim objawia prawdę o Bogu. Taki jest Bóg i tak działa. Stąd jej ostatnie słowo: „jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” Bóg mógłby w jednej sekundzie, jednym słowem mocy zniszczyć całe zło, rzucić na kolana wszystkich ludzi wierzących i niewierzących. Boża Opatrzność jest wszechmocna, a zatem jakoś dopuszcza i pozwala, by zło istniało. Nie ma bardziej przejmującego pytania, które nas dręczy, jak to, czemu istnieje zło w świecie stworzonym i rządzonym przez dobrego Boga? Wielu odpowiada, że istnieje także jakiś bóg zła. Wielu dziś wierzy w jakąś wszechmoc zła. Nawet przed Piłatem Jezus jest świadom, że mógłby zmiażdżyć całą rzymską władzę, i na Jego rozkazy stoi tajemnicza armia aniołów. On jednak pozwala złu uderzać w Siebie, być wyśmianym jako król, ubiczowanym i zabitym na krzyżu. Katechizm Kościoła twierdzi, że „Nie ma takiego elementu w orędziu chrześcijańskim, który by nie był częściową odpowiedzią na pytanie o zło.” Jest zatem niestawianie oporu złu na sposób Boży. Jego znakiem jest krzyż, gdzie Bóg pozwolił się złu uderzyć i zabić. Krzyż, który jest też znakiem, że Bóg zwycięża zło, bo wyprowadza z niego dobro i zbawienie. Jest też ludzkie niestawianie oporu złu płynące ze strachu, z wygody, pychy. Nade wszystko z wiary w moc zła. Ile razy mówimy, że w naszym świecie nie da się inaczej, nie da się zła odrzucić, wszyscy tak robią. Nie rozumiemy sposobu walki i wojny Boga ze złem. Bóg kocha każde swoje stworzenie. Nawet w szatanie widzi upadłego anioła, którego stworzył z miłości. I w hordach rosyjskich żołdaków, którzy zabijają i sami giną, Bóg widzi stworzonych przez siebie ludzi, oni też są świątynią Boga, choć zalaną lawą błota nienawiści i kłamstwa. To nie tylko orkowie.

3. Zwycięstwem Boga jest ocalenie każdego Swego dziecka. Przypomina wojnę króla Dawida z synem Absalomem, który chce ojca zabić i zająć jego miejsce. W ostatecznej bitwie Dawid rozkazuje, by ocalono syna, choć jest wrogiem. Gdy Absalom ginie, dla Dawida to zwycięstwo jest klęską, którą opłakuje. Bóg jest Ojcem silniejszym od Dawida i chce ocalić nas wszystkich, ocalić wszystkie Swoje dzieci. Nawet te, które są Jego wrogami, gotowymi Go zabić. Zwycięstwo Boga nad złem jest Ojcowskie, jest wolą ocalenia każdego, kto da najmniejszy znak, że go pragnie. Dlatego Bóg nam daje czas, daje go ludzkości, i będzie czekał nawet na ostatnią godzinę śmierci, by powiedzieć człowiekowi: jesteś moim dzieckiem, stworzyłem cię jako świątynię Ducha, żyjesz, bo cię kocham. To usłyszy każdy z nas, to słyszą dziś tysiące żołnierzy ginących na wojnie. Dziś w Ewangelii Jezus pyta nas, czy chcemy mieć udział w takim zwycięstwie nad złem. To nie jest pełne tchórzostwa i zwątpienia uleganie złu. Uciekanie, poddanie się. Dziękujemy Bogu za ludzi, którzy powiedzieli złu NIE w Ukrainie i w całej naszej historii. Powiedzieli NIE, nawet za cenę życia. Wybrał nas i powołał, byśmy zwyciężali zło na sposób Boży, ZŁO DOBREM. Byśmy w każdym człowieku widzieli to, co widzi Bóg: świątynię Ducha, Jego dziecko. By w człowieku zepsutym, upadłym, bezbożnym, zdeprawowanym, we wrogu, który nas nienawidzi TAKŻE WIDZIEĆ BOŻY ŚLAD.

4. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mając 14 lat, przejęła się losem Henriego Pranziniego, mordercy skazanego na śmierć. Zabił wielu ludzi i deklarował swoją bezbożność bez śladu żalu za zbrodnie. Teresa rozpoczyna szturm do Boga. Modli się: „Jestem pewna Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi…” Tak modli się przez tygodnie do dnia egzekucji. Wtedy czyta w relacji z wykonania wyroku śmierci, jak skazany, kładąc głowę na gilotynie, nagle prosi o kapłana, a potem całuje krzyż. Napisze o tym zbrodniarzu: „To mój pierwszy syn.” Przed nami nabożeństwo 40 godzinne. Może to szczególna okazja, by nauczyć się udziału w tej misji Boga, który zwycięża zło po ojcowsku. Mija rok wojny w Ukrainie. Czy wzięliśmy w niej udział, pomagając ofiarom tej wojny? Ale to za mało. Czy uczestniczymy w duchowej wojnie, modląc się za zbrodniarzy w mundurach i zbrodniarzy w drogich garniturach, którzy tę wojnę nakręcają w bezpiecznych gabinetach i którzy na niej zarabiają? Czy wierzymy w sens błagania za ludzi upadłych, przegranych, naszych wrogów, widząc, że i oni są dziećmi Boga? Jedyne mocne słowa tej liturgii dotyczą nas wierzących i powołanych: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg”. Dotyczy nas, którzy otrzymaliśmy dar wiary w Jezusa, a wraz z tą wiarą widzenie, że każdy człowiek, ponieważ jest człowiekiem, nigdy nie przestanie być świątynią Boga. Wszystkie zbrodnie zaczynają się od odczłowieczenia drugiego człowieka. Ale zbrodnią największą jest oderwanie człowieka od Boga, pozbawieniem go prawdy, że jest Jego stworzeniem i dzieckiem. Oderwanie przez lęk i tchórzliwe uznanie, że w tym świecie i w tych ludziach Boga już nie ma. Oderwanie przez pełne pychy sądzenie i potępianie: dla tych ludzi nie ma już ani ratunku ani żadnej szansy. I może to jest pierwszą modlitwą, byśmy patrząc w krzyż Jezusa przez ten Wielki Post, uczyli się udziału w ojcowskim zwycięstwie Boga nad złem. Byśmy nigdy nie stali się burzycielami świątyni Bożej ani w sobie, ani w bliźnich. Przez zwątpienie lub przez pychę. Przez zwątpienie i pychę, że Bóg przegrywa, że Go w tym świecie nie ma.

 331 Wyświetlenie,  1 Dzisiaj